piątek, 21 lutego 2014

Tort „RAFAELLO”

Jak można nie lubić kokosu, no jak? Jednak można....
Gdy byłam dzieckiem nie znosiłam smaku i zapachu kokosu ani wanilii … wiem wiem dziwne...
Choć dziś zdaje mi się to absurdem i na wpół realnym wspomnieniem to tak było. Widać smaki i zapachy które lubimy zmieniają się z czasem gdy i my się zmieniamy.
Kiedy jednak jakieś 2-3 lata temu polubiłam kokos, to weszłam w taką fazę że mogła bym jeść go ciągle...no prawie ciągle ;)
Jednak w domu nie wszyscy są aż tak zagorzałymi zwolennikami jego smaku, dlatego przeplatam różności aby każdy był zadowolony.


Dzisiaj chcę Wam przedstawić tort Rafaello, który skradł serca nawet tych którzy nie pałają miłością do kokosowego smaku. Moja mama się go dosłownie bała, gdyż nigdy nie znosiła białych ciast z białym kremem. Ale skoro częstują to aby nie robić przykrości zaczęła jeść. Ku mojej uciesze tak jej zasmakował, że już pytała kiedy go znów powtórzę :D






Składniki na biszkopt:

5 jajek „L”
1/2 szklanki* mąki
1/2 szklanki* skrobi ziemniaczanej
2/3 szkl.* cukru
1,5 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

*tym razem moje szklanki miały 300ml pojemności


Przygotowanie:
Białka ubić na sztywno z szczyptą soli oraz cukrem, dodawać po jednym żółtku nadal miksując na puch. Wyłączyć mikser. Teraz mąkę, skrobię ziemniaczaną i proszek do pieczenia przesiewamy do jajecznej masy i mieszamy już tylko łyżką. Delikatnie ale dokładnie. W żadnym wypadku nie miksujemy po dodaniu mąki!!!Dno blachy o średnicy 24 cm smarujemy olejem, ale boków nie smarujemy. Wylewamy do niej ciasto i pieczemy przez 30-40 minut w 160 stopniach, bez termoobiegu. Nie otwierajcie piekarnika wcześniej niż po pół godzinie pieczenia, bo może to spowodować, że ciasto opadnie.Biszkopta zostawiamy do całkowitego ostudzenia.



Składniki na krem:

600ml mleka
5 łyżek cukru
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
1 opakowanie Budyniu śmietankowego
150g wiórków kokosowych (najlepiej pozostałych z robieniu likieru kokosowego)
1 łyżeczka oleju kokosowego (opcjonalnie- podkręca aromat )
200ml wrzącej wody
4 łyżeczki żelatyny
600ml śmietany kremówki 30%


Przygotowanie kremu:
Budyń ugotować na 600ml mleka z 2 łyżkami cukru. Na koniec dorzucić wiórki kokosowe. We wrzątku rozpuścić żelatynę i dodać do budyniu intensywnie mieszając. Ostudź do zimna. W osobnej misce ubij na sztywno śmietanę kremówkę z 3 łyżkami cukru. Gdy budyń est zupełnie zimny. Delikatnie i ostrożnie połącz obie masy.


Dodatkowo:
Płatki migdałów i wiórki kokosowe do ozdoby

Na poncz:
50 ml likieru kokosowego do nasączenia
100 ml wódki
150 ml wody




Przygotowanie ciasta:
Biszkopt kroimy na 2 blaty. Robimy poncz mieszając wszystkie składniki i nasączamy nim oba blaty ciasta.. Pierwszy blat smarujemy ok.1/3 kremu i przykrywamy drugim blatem. Wierzch i boki ciasta smarujemy resztą kremu.
Na suchej patelni podprażamy płatki migdałów uważając aby się nie przypaliły. Posypujemy nimi boki tortu. Następnie podprażamy wiórki kokosowe i posypujemy nimi wierzch ciasta.
Wstawiamy do lodówki na około 4 godziny lub na całą noc.

Smacznego kochani :)


Przepis dołączam do akcji:



Kokosowo Ciasta przekładańce

sobota, 8 lutego 2014

Sernik z borówkami – bardzo delikatny ;)

Czyżby zbliżała się wiosna...? ;D
Jak myślicie?
Ja czuje ją dzisiaj w powietrzu i te piękne promienie słońca... a magnolia w ogrodzie ma pączki...
Pięknie :)
Uwielbiam czas gdy przyroda budzi się do życia po śnie zimowym, bo my budzimy się wraz z nią.

W tak piękny dzień najchętniej zjadam sernik, koniecznie z akcentem letnim.
Taaak zdecydowanie jestem serniko -maniaczką :)
Dlatego przedstawię Wam moi drodzy dziś przepis na bardzo delikatny serniczek z lekką nutką świeżości. Co na to powiecie?






















Składniki:
(forma 24cm śr. )

- 1kg sera (ja robiłam z wiaderka „Pilos” )
- 5 jajka „L”
- 1 szkl. Cukru
- 1 budyń śmietankowy
- ziarenka z laski wanilii
- 200g śmietany 18%

Wierzch:
- 250ml śmietanki kremówki
- 1 łyżka cukru
- 50 g ciemnej czekolady
- borówki (mogą być mrożone)




Wykonanie:

Gotujemy w czajniku wodę. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st.C i pod kratką na której będziemy piec sernik ustawiamy naczynie z gorącą wodą.
W dużej misce miksujemy ser z śmietaną, cukrem i ziarenkami wanilii i budyniem na gładką masę. Następnie zmniejszamy obroty miksera i wbijamy po jednym jajku, za każdym razem chwilkę miksując. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy do niej masę serową. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i po 5 min. zmniejszamy temperaturę do 170 st.C i pieczemy 60 min(jeśli po tym czasie środek sernika nie będzie nadal ścięty należy go piec dłużej, gdyby był zanadto zarumieniony przykrywamy go folią aluminiową). Zostawiamy w piekarniku do ostygnięcia, a następnie wstawiamy na noc do lodówki.

Nazajutrz ubijamy 200ml śmietany kremówki z cukrem i rozsmarowujemy po wierzchu sernika. W kąpieli wodnej rozpuszczamy 50ml śmietanki z 50g czekolady aż masa będzie jednolita. Po lekkim ostudzeniu robimy nią wzory na śmietankowej warstwie. Brzegi sernika obkładamy borówkami. Jeśli chcecie możecie cały wierzch obłożyć ulubionymi owocami, bo naprawdę wspaniale się komponują z tym sernikiem. Ja dałam tylko tyle, bo tylko tyle niestety miałam ;)


No kochani to teraz nie pozostaje nic innego jak zabrać się do pałaszowania serniczka.
Smacznego :)




Serniki dla Miksera - edycja 1.14

czwartek, 23 stycznia 2014

Sałatka z czerwonych buraczków

Dziś proponuję Wam porcję zdrowia jaką są buraczki. Kto nie wie jak są wartościowe, ten może dowiedzieć się tego w końcowej części tego wpisu.
Przyznajcie się, czy są wśród Was osoby nie lubiące buraczków? W takiej czy innej wersji... ja nie znam, choć myślę, że i takie osóbki istnieją. Jednak jeśli lubicie buraki, pragnę przypomnieć Wam o istnieniu tej wspaniałej i tradycyjnej sałatki dodającej witalności i siły :)






Potrzebujecie:
7 buraków (mniejszych)
1 cebula
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek/oleju lnianego, lub innego roślinnego
sól do smaku


Buraki gotujemy w łupinkach, około 30min. od czasu zagotowania się wody. Choć czas może być dłuższy i jest to zależne od gatunku i wielkości buraków. Po ugotowaniu buraki zalewamy zimną wodą i obieramy. Gdy ostygną ścieramy na tarce jarzynowej. Cebulę obieramy i kroimy w drobna kostkę, solimy i dodajemy do buraków. Mieszamy i doprawiamy sokiem z cytryny, olejem i solą. Mieszamy ponownie i zostawiamy na 20-30 min. aby się połączyły smaki.
Smacznego :)




CZY WIESZ ŻE:

Czerwone buraki powinny jeśli nie regularnie to często gościć na naszych stołach, ponieważ są naturalnym źródłem witamin C oraz B1. Oprócz tego, zawierają również znaczne ilości magnezu, wapnia, sodu i potasu, a ponadto – dwa metale, to znaczy cez i rubid. Wszystkie te składniki mają ogromne znaczenie w zwalczaniu chorób i złośliwych nowotworów. Oczywiście zawartość witamin i składników mineralnych zależy w znacznym stopniu od rodzaju i odmiany buraka, jednak o tym powiemy w kolejnych artykułach naszego serwisu.
Jak się okazuje, picie soku z buraków korzystnie wpływa na oczyszczenie krwi i pomaga usuwać z ciała kwasy i inne, szkodliwe substancje. Buraki pobudzają również procesy trawienne, wspomagające szybszą przemianę materii. Można więc w tym miejscu stwierdzić, iż buraki mogą przyczynić się w dużej mierze do kontrolowanej utraty wagi oraz wspomagają walkę z otyłością. Aby skutecznie oczyścić i wzmocnić organizm, zalecane jest picie około pół szklanki soku z buraków na dzień, najlepiej przed posiłkami.
Co więcej, w okresie jesienno-zimowym warto pić sok z buraków lub przygotowywać potrawy z burakami, ponieważ pomagają one w leczeniu objawów grypy, anginy i przeziębienia. Co więcej, spożywanie buraków zaleca się szczególnie osobom, jedzącym na co dzień znaczne ilości mięsa i pieczywa. Buraki doprowadzają bowiem do pewnej równowagi chemicznej, będącej synonimem zdrowia i zbilansowanej diety.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Kluski kładzione z jajkami i kiełbaską

Jest to szybkie i niedrogie danie. Które zadowoli apetyt chyba każdego i małego i dużego. U mnie w domu wszyscy za nim przepadają, szczególnie jak trzeba przygotować coś na szybko, zarówno na obiad jak i na kolację to szczerze polecam :)




Mój przepis bierze udział w akcji "Tani i syty obiad dla dwojga", stąd podane są ceny poszczególnych składników.

Składniki :
(dla 2-3 osób)

Na kluski:
Jajko – 1szt (0,2zł)
Mąka – 2 szklanki (1zł)
Woda zimna – 1,5 – szklanki
1/2 łyżeczki soli

Dodatkowo:
Jajka – 8-10 szt „L” (4-5zł)
2 szt kiełbaski (małe) (3zł)
Cebula – 1 szt. (0,3zł)
Olej – 1.5 łyżki (0,2zł)
sól

Ogórki konserwowe – kilka sztuk (0,5zł)

(Całkowity koszt to około 10zł a u nas taką porcją najadają się spokojnie 3 osoby, a dla 2 to jest fuul)







Przygotowanie:

W dużym garnku gotujemy wodę. W tym czasie przygotowujemy kluski. W misce mieszamy wszystkie składniki na kluski. Ciasto ma mieć konsystencję dość gęstą, ale jeszcze lekko lejącą. Tak naprawdę ciężko opisać jaką.... To trzeba samemu wyczuć, wszystko zależy od wielkości jajka, sypkości mąki itd. na pewno sami wyczujecie z czasem. Mi za pierwszym razem wyszły twarde. Ale to było już daaawno, teraz już robię je z zamkniętymi oczami i są oki :) Gotowe powinny być troszkę twardsze niż kopytka.
Gdy woda w garnku się zagotuje wsypujemy troszkę soli i kładziemy na nią malutkie kluski przy pomocy łyżki. Po wypłynięciu wszystkich klusek na powierzchnię, gotujemy je około 5minut.
Odcedzamy na durszlaku.

Cebulę bardzo drobno kroimy w kosteczkę, kiełbasę w grubszą kostkę. Na dużej patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy na niego cebulę wraz z kiełbasą, chwilę przysmażamy. Następnie dodajemy rozbite jajka, odrobinę soli i mieszamy wszystko razem, smażymy do ścięcia się jaj.

W dużym naczyniu mieszamy gorące kluski z jajecznicą.
Podajemy z ogórkami konserwowymi. Do tych klusek bardzo pasuje też świeża pietruszka do posypania dania. Ja jej niestety nie miałam tym razem ;)

Jedzcie na zdrowie i smacznego :)





Tani i syty obiad dla dwóch osób!

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Waniliowy zawrót głowy i powrót

Witajcie moi drodzy :)
W Nowym roku chciała bym aby wszyscy z Was osiągnęli to czego pragną najbardziej, abyście byli zdrowi i spokojni o jutro. Życzę tego Wam jak i sobie. Moim pragnieniem jest wytrwać tu z Wami i dla Was i najzwyczajniej w świecie aby zdrowie pozwoliło mi prowadzić mój blog.
W ostatnim poście pisałam, że się przeprowadzam i z tego powodu jest przerwa w jego prowadzeniu. Tak było początkowo. Nowe miejsce zamieszkania budziło ogromne nadzieje i wiarę że będzie lepiej...niestety jest odwrotnie :( Z nieznanych mi ani nikomu powodów mój stan zdrowotny pogorszył się na jesień drastycznie i wciąż się pogarsza. Szczerze Wam powiem, że tak źle jeszcze nie było. To nie miejsce o pisaniu o szczegółach bo są zbyt osobiste. Jednak mimo tego że brak mi sił by usiedzieć, postanowiłam że spróbuję wrócić, że może dzięki pisaniu i Wam zdołam oderwać się od ciągłego cierpienia. Niestety nie mogę Wam obiecać jak często coś zamieszczę na blogu i ile w ogóle dam radę pisać, ani jak długo „będę”. Żeby było jasne, wciąż szukam i walczę całymi siłami aby przeżyć kolejny dzień, tydzień, miesiąc rok. Mam nadzieję, że Wasza obecność i wsparcie mi w tym pomoże :)





Dziś podzielę się z Wami banalnie prostym przepisem na cukier waniliowy. Taki prawdziwy domowy a nie wanilinowy szajs jaki nam wciskają w sklepach. Jak dla mnie od jakiegoś czasu jest on nie zastąpiony w kuchni.

Potrzebujecie:
1 szklankę cukru
1 laskę wailii
szczelny słoiczek
ew. korę z zużytych niedawno wanilii


Cukier wsypujemy do słoika. Laskę wanilii przecinamy wzdłuż i wyskrobujemy ziarenka które mieszamy z cukrem. Pozostałą korę przecinamy na 2-3 części i również wkładamy do słoiczka. Jeśli mamy korę z użytych niedawno lasek to warto ją również dorzucić do naszego cukru, bo wzmocni to jego aromatyzację. Zamykamy słoik, potrząsamy, aby wszystko się dobrze wymieszało i odstawiamy w zacienione miejsce. Cukier Zyska pełnię aromatu po około 2 tygodniach.

Smacznego :)







Domowy Wyrób

czwartek, 18 lipca 2013

Pożegnanie :(

Moi drodzy, moi mili :)*
Niestety nadszedł ten czas....nie zależnie, nie ubłaganie i nie dając wyborów....
Nadszedł czas przeprowadzki ;)
he he nastraszyłam, że to koniec?
to może łatwiej przyjmiecie przerwę?
Choć ja sama nie wiem jak ją zdołam przetrwać, gdyż blogowanie, pisanie do Was, odpowiadanie na komentarze i kontakt z tak wspaniałymi ludźmi jakimi jesteście Wy, moi czytelnicy, daje mi nieprawdopodobną siłę i uzależnia :)
Niestety to było wiadome od dawna że muszę opuścić to zaśmiecone miasto z powietrzem którym aż ciężko oddychać, ze względu na zdrowie.
Teraz mieszkać będę na wiosce... he he nie mam pojęcia jak się tam odnajdę.
Ale jest ogromny plus, a mianowicie za rok mam nadzieję, mieć już spory ogródek warzywny, jakieś krzaki owocowe posadzę....zobaczymy co urośnie, co się przyjmie:)
Natomiast nie mam pojęcia kiedy będę miała dostęp do internetu i łączność z światem. Niestety moja sieć komórkowa tam nie łapie zasięgu. Dlatego nie mogę Wam powiedzieć na jak długo będzie ta przerwa. No i wiadomo, że pierwsze będą szły remonty, odnawianie i porządki...
ojoj co to mnie czeka...
nigdy w życiu się nie przeprowadzaliśmy...
Zarówno ja jak i mama od początku życia mieszkałyśmy w tym domu który opuszczamy. Dziwne uczucie...
Mam nadzieję, że u da mi się możliwie szybko wrócić i pisać do Was, dodawać nowe przepisy.
Mam też nadzieję, że nie zapomnicie o mnie i będziecie wiernie czekać?

Życzę miłego dnia i miłej, pogodnej reszty wakacji ;)

niedziela, 14 lipca 2013

Chłodnik litewski, od pokoleń ten sam ;)


Wspaniałe są piękne, słoneczne i ciepłe dni lata.
Mają jednak taką małą przywarę, że nic się człowiekowi nie chce.
Idealnym rozwiązaniem okazuje się wtedy lekki i orzeźwiający chłodnik.
Ten który przedstawię Wam dziś jest w mojej rodzinie od pokoleń :)
Tak, w gorące dni mogła bym jeść go na śniadanie, obiad i kolację...







Składniki:
1 litr maślanki lub kefiru
1 pęczek botwinki
1/2 pęczka koperku
2 zielone ogórki sałatkowe
4 jajka ugotowane na twardo
sól, pieprz i cytryna do smaku

Botwinkę kroimy drobno i zalewamy małą ilością zimnej wody, zagotowujemy i zlewamy do garnka wywar. Powtarzamy czynności. Trzeci raz zalewamy wodą botwinkę i gotujemy do miękkości, zlewamy całość razem z botwinką. Do ostudzonego odwaru dolewamy kefir lub maślankę, mieszamy. Ogórki obieramy i kroimy w kostkę, solimy i odstawiamy na chwilę. Koperek drobno siekamy. Jajka ugotowane na twardo i ostudzone kroimy w kostkę. Wszystkie warzywa wrzucamy do zupy i mieszamy. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i cytryną. Cytryna dodatkowo podkręca trochę kolor czerwieni. Wstawiamy do lodówki na około 2 godziny aby składniki się przegryzły a zupa porządnie schłodziła. Podajemy z młodymi ziemniakami polanymi stopionym masełkiem.
Smacznego  :)






Przepis dodaję do akcji:



Nakarm Cukrzyka latem Dla ochłody

środa, 10 lipca 2013

Wygrana od DecoMorreno na dzień matki :D





Jakiś czas temu brałam udział w konkursie organizowanym przez DecoMorreno, firmę mającą najwspanialsze kakao i czekolady w proszku,  jakie znam. Mają oni w swoim asortymencie też ciekawe słodkie przekąski, jak orzeszki ziemne w otoczce z 2 rodzajów czekolady i delikatnej posypce kakaowej, oraz owoce zatopione w czekoladzie.
Bardzo ucieszyłam się gdy otrzymałam wiadomość że jestem wśród laureatów, za co bardzo DecoMorreno dziękuję. Dziś zaś przyszła do mnie oczekiwana paczuszka.
W jej wnętrzu znalazłam 10 saszetek czekolady na gorąco o smaku wiśniowym i 10 saszetek o smaku cynamonowym, oraz 2 paczuszki z orzeszkami w czekoladzie.
Wszystkie produkty już dawno temu wypróbowałam i mogę z ręką na sercu powiedzieć że są pyyyyszne :)
W czekoladach aromaty im nadane są wyraziste dobrze wyczuwalne ale nie dominują nad smakiem czekolady. Poza tym nie jest ona ani mdła ani ciężka, tylko taka akurat. Orzeszki zaś są oryginalne i niebanalne, a ich smak....mmmm nie do opisania :)
I nie jest to reklamą, nie mam żadnych profitów, że to piszę. Po prostu, naprawdę uwielbiam ich produkty i jestem im  wierna od dziecka. Gdy na półkach wiał wiatr i świeciło pustkami a dzieci miały ochotę na coś słodkiego mama przygotowywała kakao z wiatraczkiem :)
Wspaniałe wspomnienie dzieciństwa :)

Miłego dnia :)

sobota, 6 lipca 2013

Pavlova truskawkowo waniliowa





Jest to deser wyjątkowo efektowny, wyjątkowo smaczny, słodki i baaardzo trudny do ładnego podzielenia :)
Jeszcze rok temu piekłam coś co nazywałam Pavlovą, jednak dziś wiem, że nie było nią do końca. Jednak człowiek nie mając internetu, nie mając dostępu do wiedzy jaka się w nim znajduje nigdy nie wiem do końca czy robiąc daną potrawę robi ją całkowicie dobrze. Szczególnie jest był to wypiek, bądź potrawa której nikt w rodzinie nie robił przed nim
Moja beza ówczesna była bardzo smaczna, jednak nie miała piankowego wnętrza. Wtedy nawet nie wiedziałam, że takie można osiągnąć i że takie właśnie być powinno.
Dziś jest inaczej. Wiem więcej, umiem więcej i nadal się uczę. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo daje mi to niesamowita satysfakcję :)

Deser/ciasto/wypiek... ? W sumie nie do końca wiem gdzie zakwalifikować Pavlową. Wiem natomiast że jest nieziemsko pyszna, słodka, ale nie mdła, rozpływająca się w ustach, piankowa, chrupka i delikatna jednocześnie. Jednym słowem obłędna :)
Wiem jeszcze jedno, będę robić ja tak często jak często znajdę sposób na wykorzystanie pozostałych z niej żółtek ;) Tym razem zrobiłam z pozostałych żółtek advocata (po raz kolejny ;) ),przepis na niego znajdziecie tutaj. Ale nie może być tak za każdym razem, bo można by w alkoholizm popaść. Choć obie rzeczy moglibyśmy wszyscy spożywać bez końca.
Niestety sezon na truskawki dobiega końca, więc jeśli chcecie Pavlową zrobić z tymi owocami to musicie się pospieszyć.





Składniki:

6 białek
300g cukru
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka soku z cytryny, lub białego octu winnego

Dodatkowo:
600ml śmietany kremówki 30%
1 łyżka cukru
ziarenka z laski wanilii
truskawki, lub inne świeże owoce



A tu w piekarniku:




Przygotowanie:

Białka ubijamy na sztywno i pod koniec ubijania dodajemy po łyżce cukru, nadal miksując. Na sam koniec trzeba dodać łyżeczkę skrobi i soku z cytryny i krótko zmiksować.
Na blaszce układamy papier do pieczenia i rysujemy na nim okrąg o średnicy 22-24cm (ja odrysowałam od talerza). Wykładamy na niego masę z białek. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i po pięciu minutach zmniejszamy na 140st. Pieczemy 90 minut. Po 10 minutach od wyłączenia uchylamy lekko drzwiczki piekarnika i tak studzimy bezę najlepiej całą noc.

Krótko przed podaniem ubijamy 600ml dobrze schłodzonej śmietany kremówki, ew. z dodatkiem 1 łyżki cukru, choć nie jest on konieczny i ziarenkami wyskrobanymi z laski wanilii. Śmietanę rozsmarowujemy na bezie, a na niej układamy owoce. Podajemy od razu. 

Smacznego :)








Przepis dodaje do akcji:







Truskawkowy zawrót głowy 2013 Owoce z sadu i dzialki Desery z truskawkami

środa, 3 lipca 2013

Deserek warstwowy jogurtowo – truskawkowy


Planowałam zrobić taki deserek od kiedy pojawiły się polskie truskawki na ryneczku, jednak ciągle coś stawało na przeszkodzie. Zazwyczaj po prostu zostawały całe pochłonięte w najbardziej tradycyjnej formie czyli z śmietaną i cukrem zanim zdążyłam coś z nich zrobić.
Ale w końcu mi się udało i uwierzcie mi było pyyyyysznie :)











Składniki (na 3 małe porcje, ale ilość podaję orientacyjnie..)
ok. 400g Truskawek
ok. 400g Jogurtu naturalnego, lub gęstej śmietany
cukier – ilość zależna od słodkości truskawek, ja na wszystko użyłam 2 łyżek
1 łyżka wiórków kokosowych
2 ciastka bel-vita z nadzieniem truskawkowym, choć inne też by paskowały
3 truskawki do ozdoby


Część jogurtu lub śmietany, tak ok. 150g lekko słodzimy i wsypujemy do niego wiórki kokosowe, mieszamy i nakładamy do szklaneczek. Następnie truskawki miksujemy blenderem z dodatkiem cukru i 2/3 z tego musu nakładamy do szklaneczek tworząc warstwę. Do reszty musu dodajemy pozostały jogurt , dosładzamy do smaku i miksujemy to razem. Nakładamy kolejną warstwę deseru. Ciastka kruszymy i robimy z nich wierzchnią warstwę. Ozdabiamy truskawkami i podajemy od razu, lub po schłodzeniu w lodowce.





Smacznego i słonecznego dnia :)

A przy okazji...
moja kawka robić co rusz to minki:)




Przepis dołączam do akcji:



Truskawkowy zawrót głowy 2013 Desery z truskawkami Owoce z sadu i dzialki

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dziękuję, za zajrzenie na mojego bloga. Mam nadzieję, że znalazłaś/eś to czego szukałaś. Będzie mi miło jeśli pozostawisz komentarz. Jeśli chcesz zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku. Pozdrawiam Agata :)