czwartek, 18 lipca 2013

Pożegnanie :(

Moi drodzy, moi mili :)*
Niestety nadszedł ten czas....nie zależnie, nie ubłaganie i nie dając wyborów....
Nadszedł czas przeprowadzki ;)
he he nastraszyłam, że to koniec?
to może łatwiej przyjmiecie przerwę?
Choć ja sama nie wiem jak ją zdołam przetrwać, gdyż blogowanie, pisanie do Was, odpowiadanie na komentarze i kontakt z tak wspaniałymi ludźmi jakimi jesteście Wy, moi czytelnicy, daje mi nieprawdopodobną siłę i uzależnia :)
Niestety to było wiadome od dawna że muszę opuścić to zaśmiecone miasto z powietrzem którym aż ciężko oddychać, ze względu na zdrowie.
Teraz mieszkać będę na wiosce... he he nie mam pojęcia jak się tam odnajdę.
Ale jest ogromny plus, a mianowicie za rok mam nadzieję, mieć już spory ogródek warzywny, jakieś krzaki owocowe posadzę....zobaczymy co urośnie, co się przyjmie:)
Natomiast nie mam pojęcia kiedy będę miała dostęp do internetu i łączność z światem. Niestety moja sieć komórkowa tam nie łapie zasięgu. Dlatego nie mogę Wam powiedzieć na jak długo będzie ta przerwa. No i wiadomo, że pierwsze będą szły remonty, odnawianie i porządki...
ojoj co to mnie czeka...
nigdy w życiu się nie przeprowadzaliśmy...
Zarówno ja jak i mama od początku życia mieszkałyśmy w tym domu który opuszczamy. Dziwne uczucie...
Mam nadzieję, że u da mi się możliwie szybko wrócić i pisać do Was, dodawać nowe przepisy.
Mam też nadzieję, że nie zapomnicie o mnie i będziecie wiernie czekać?

Życzę miłego dnia i miłej, pogodnej reszty wakacji ;)

niedziela, 14 lipca 2013

Chłodnik litewski, od pokoleń ten sam ;)


Wspaniałe są piękne, słoneczne i ciepłe dni lata.
Mają jednak taką małą przywarę, że nic się człowiekowi nie chce.
Idealnym rozwiązaniem okazuje się wtedy lekki i orzeźwiający chłodnik.
Ten który przedstawię Wam dziś jest w mojej rodzinie od pokoleń :)
Tak, w gorące dni mogła bym jeść go na śniadanie, obiad i kolację...







Składniki:
1 litr maślanki lub kefiru
1 pęczek botwinki
1/2 pęczka koperku
2 zielone ogórki sałatkowe
4 jajka ugotowane na twardo
sól, pieprz i cytryna do smaku

Botwinkę kroimy drobno i zalewamy małą ilością zimnej wody, zagotowujemy i zlewamy do garnka wywar. Powtarzamy czynności. Trzeci raz zalewamy wodą botwinkę i gotujemy do miękkości, zlewamy całość razem z botwinką. Do ostudzonego odwaru dolewamy kefir lub maślankę, mieszamy. Ogórki obieramy i kroimy w kostkę, solimy i odstawiamy na chwilę. Koperek drobno siekamy. Jajka ugotowane na twardo i ostudzone kroimy w kostkę. Wszystkie warzywa wrzucamy do zupy i mieszamy. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i cytryną. Cytryna dodatkowo podkręca trochę kolor czerwieni. Wstawiamy do lodówki na około 2 godziny aby składniki się przegryzły a zupa porządnie schłodziła. Podajemy z młodymi ziemniakami polanymi stopionym masełkiem.
Smacznego  :)






Przepis dodaję do akcji:



Nakarm Cukrzyka latem Dla ochłody

środa, 10 lipca 2013

Wygrana od DecoMorreno na dzień matki :D





Jakiś czas temu brałam udział w konkursie organizowanym przez DecoMorreno, firmę mającą najwspanialsze kakao i czekolady w proszku,  jakie znam. Mają oni w swoim asortymencie też ciekawe słodkie przekąski, jak orzeszki ziemne w otoczce z 2 rodzajów czekolady i delikatnej posypce kakaowej, oraz owoce zatopione w czekoladzie.
Bardzo ucieszyłam się gdy otrzymałam wiadomość że jestem wśród laureatów, za co bardzo DecoMorreno dziękuję. Dziś zaś przyszła do mnie oczekiwana paczuszka.
W jej wnętrzu znalazłam 10 saszetek czekolady na gorąco o smaku wiśniowym i 10 saszetek o smaku cynamonowym, oraz 2 paczuszki z orzeszkami w czekoladzie.
Wszystkie produkty już dawno temu wypróbowałam i mogę z ręką na sercu powiedzieć że są pyyyyszne :)
W czekoladach aromaty im nadane są wyraziste dobrze wyczuwalne ale nie dominują nad smakiem czekolady. Poza tym nie jest ona ani mdła ani ciężka, tylko taka akurat. Orzeszki zaś są oryginalne i niebanalne, a ich smak....mmmm nie do opisania :)
I nie jest to reklamą, nie mam żadnych profitów, że to piszę. Po prostu, naprawdę uwielbiam ich produkty i jestem im  wierna od dziecka. Gdy na półkach wiał wiatr i świeciło pustkami a dzieci miały ochotę na coś słodkiego mama przygotowywała kakao z wiatraczkiem :)
Wspaniałe wspomnienie dzieciństwa :)

Miłego dnia :)

sobota, 6 lipca 2013

Pavlova truskawkowo waniliowa





Jest to deser wyjątkowo efektowny, wyjątkowo smaczny, słodki i baaardzo trudny do ładnego podzielenia :)
Jeszcze rok temu piekłam coś co nazywałam Pavlovą, jednak dziś wiem, że nie było nią do końca. Jednak człowiek nie mając internetu, nie mając dostępu do wiedzy jaka się w nim znajduje nigdy nie wiem do końca czy robiąc daną potrawę robi ją całkowicie dobrze. Szczególnie jest był to wypiek, bądź potrawa której nikt w rodzinie nie robił przed nim
Moja beza ówczesna była bardzo smaczna, jednak nie miała piankowego wnętrza. Wtedy nawet nie wiedziałam, że takie można osiągnąć i że takie właśnie być powinno.
Dziś jest inaczej. Wiem więcej, umiem więcej i nadal się uczę. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo daje mi to niesamowita satysfakcję :)

Deser/ciasto/wypiek... ? W sumie nie do końca wiem gdzie zakwalifikować Pavlową. Wiem natomiast że jest nieziemsko pyszna, słodka, ale nie mdła, rozpływająca się w ustach, piankowa, chrupka i delikatna jednocześnie. Jednym słowem obłędna :)
Wiem jeszcze jedno, będę robić ja tak często jak często znajdę sposób na wykorzystanie pozostałych z niej żółtek ;) Tym razem zrobiłam z pozostałych żółtek advocata (po raz kolejny ;) ),przepis na niego znajdziecie tutaj. Ale nie może być tak za każdym razem, bo można by w alkoholizm popaść. Choć obie rzeczy moglibyśmy wszyscy spożywać bez końca.
Niestety sezon na truskawki dobiega końca, więc jeśli chcecie Pavlową zrobić z tymi owocami to musicie się pospieszyć.





Składniki:

6 białek
300g cukru
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka soku z cytryny, lub białego octu winnego

Dodatkowo:
600ml śmietany kremówki 30%
1 łyżka cukru
ziarenka z laski wanilii
truskawki, lub inne świeże owoce



A tu w piekarniku:




Przygotowanie:

Białka ubijamy na sztywno i pod koniec ubijania dodajemy po łyżce cukru, nadal miksując. Na sam koniec trzeba dodać łyżeczkę skrobi i soku z cytryny i krótko zmiksować.
Na blaszce układamy papier do pieczenia i rysujemy na nim okrąg o średnicy 22-24cm (ja odrysowałam od talerza). Wykładamy na niego masę z białek. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i po pięciu minutach zmniejszamy na 140st. Pieczemy 90 minut. Po 10 minutach od wyłączenia uchylamy lekko drzwiczki piekarnika i tak studzimy bezę najlepiej całą noc.

Krótko przed podaniem ubijamy 600ml dobrze schłodzonej śmietany kremówki, ew. z dodatkiem 1 łyżki cukru, choć nie jest on konieczny i ziarenkami wyskrobanymi z laski wanilii. Śmietanę rozsmarowujemy na bezie, a na niej układamy owoce. Podajemy od razu. 

Smacznego :)








Przepis dodaje do akcji:







Truskawkowy zawrót głowy 2013 Owoce z sadu i dzialki Desery z truskawkami

środa, 3 lipca 2013

Deserek warstwowy jogurtowo – truskawkowy


Planowałam zrobić taki deserek od kiedy pojawiły się polskie truskawki na ryneczku, jednak ciągle coś stawało na przeszkodzie. Zazwyczaj po prostu zostawały całe pochłonięte w najbardziej tradycyjnej formie czyli z śmietaną i cukrem zanim zdążyłam coś z nich zrobić.
Ale w końcu mi się udało i uwierzcie mi było pyyyyysznie :)











Składniki (na 3 małe porcje, ale ilość podaję orientacyjnie..)
ok. 400g Truskawek
ok. 400g Jogurtu naturalnego, lub gęstej śmietany
cukier – ilość zależna od słodkości truskawek, ja na wszystko użyłam 2 łyżek
1 łyżka wiórków kokosowych
2 ciastka bel-vita z nadzieniem truskawkowym, choć inne też by paskowały
3 truskawki do ozdoby


Część jogurtu lub śmietany, tak ok. 150g lekko słodzimy i wsypujemy do niego wiórki kokosowe, mieszamy i nakładamy do szklaneczek. Następnie truskawki miksujemy blenderem z dodatkiem cukru i 2/3 z tego musu nakładamy do szklaneczek tworząc warstwę. Do reszty musu dodajemy pozostały jogurt , dosładzamy do smaku i miksujemy to razem. Nakładamy kolejną warstwę deseru. Ciastka kruszymy i robimy z nich wierzchnią warstwę. Ozdabiamy truskawkami i podajemy od razu, lub po schłodzeniu w lodowce.





Smacznego i słonecznego dnia :)

A przy okazji...
moja kawka robić co rusz to minki:)




Przepis dołączam do akcji:



Truskawkowy zawrót głowy 2013 Desery z truskawkami Owoce z sadu i dzialki

czwartek, 27 czerwca 2013

Kompot „Smak lata”



Nic nie nawodni tak jak domowy kompot, niczym się tak wspaniale nie napijemy. Dlaczego był tyle lat w niełasce i zapomnieniu? Górę wzięły przesłodzone napoje, głupia i niezdrowa moda i tyle....
Dzięki Bogu mama kiedyś wspomniała, ale bym się napiła kompotu z rabarbaru :)
Mówisz i masz ;)
Z tym, że poszłam o krok dalej i zrobiłam jego dwie wersje.
Jeden jest rabarbarowo -truskawkowy, zaś drugi ma w sobie mieszankę owoców najbardziej kojarzących mi się z latem, jakich? O tym dalej :)






Składniki:
Rabarbar
Truskawki
Maliny
Brzoskwinie
Cukier lub miód, albo to czym słodzicie ;)


Proporcje w kompocie są całkowicie według upodobań. Ja np. daje zawsze duuuużo rabarbaru, bo lubię jego kwasek i dużo truskawek dla ich aromatu i słodyczy. Reszta owoców stanowi wspaniałe uzupełnienie i nadaje kompotowi kolorków, oraz dodatkowych wartości zdrowotnych.
Rabarbar obieramy i kroimy w kawałki. Resztę owoców również przygotowujemy, myjemy obieramy to co trzeba itd....
W jednym garnku gotujemy połowę rabarbaru i truskawek. W drugiem resztę owoców. Gotowanie trwa około 20minut, aby wszystko z owocków „wyszło” do wody. Na koniec dosładzamy, bądź nie do smaku. Podajemy na ciepło lub zimno jak kto lubi.

Kompot taki jak dla mnie jest o niebo smaczniejszy od gotowych kupnych napojów a już na 100% o niebo zdrowszy. Bardzo polecany małym dzieciom i rekonwalescentom, gdyż działa wzmacniająco i odżywczo, dzięki bogactwu witamin, minerałów i antyoksydantów.


CZY WIECIE ŻE:

Rabarbar - przeciwnowotworowy lek z ogrodu

Może już niedługo ekstrakt z rabarbaru będzie lekiem na raka. A na razie, dopóki trwają badania, warto spożywać rabarbarowe przetwory.

Rzewień, bo tak się właściwie tę roślinę nazywa, jest przydatny w kuchnitylko wiosną, właściwie do końca czerwca, bo potem wyroby stają się gorzkie i niesmaczne. W pozostałej części roku można się cieszyć rabarbarowymi przetworami, czyli kompotami, syropami, marmoladami. A warto, bo okazało się, że roślina ta ma niezwykle pożyteczne właściwości zdrowotne. W kuchni wykorzystuje się łodygi rabarbaru, lekko czerwone. Liście są bardzo efektowne, ładne, ale zupełnie nieprzydatne w domu. Korzeń jest używany do wyrobu preparatów zielarskich.

W tradycyjnej medycynie ludowej, tak chińskiej, jak i zachodniej, rabarbar od dawna był stosowany jako środek przeczyszczający, a także przeciwzapalny, ale okazuje się, że może też być lekiem hamującym rozwój nowotworów, pomaga paniom w okresie menopauzy a nawet łagodzi lęk.
Niezwykła rapontygenina
Wszyscy wiemy, że warzywa i owoce są zdrowe oraz mają dużo witamin. Jednak już o wiele mniej osób uświadamia sobie, że kryją się w nich związki, które znacznie poprawiają nasze zdrowie i przedłużają życie. O obecnych w roślinach flawonoidach już sporo osób słyszało, ale o stilbenoidach bardzo niewiele. Do tych ostatnich można zaliczyć izoflawony, lignany, kumestany i polifenole. A polifenolem właśnie jest rapontygenina, której głównym źródłem jest rabarbar.

I to właśnie rapontygenina ma zdolność do zmniejszania tempa podziału komórek nowotworowych. Różne badania naukowe (np. Chun i wsp.; Guengerich i wsp.) wykazały, że rapontygenina jest inhibitorem enzymu ludzkiego cytochromu, występującego w różnych guzach nowotworowych, głównie w guzie raka prostaty i piersi. Inhibitor to związek chemiczny powodujący zahamowanie bądź spowolnienie reakcji chemicznej. Spośród siedmiu badanych związków rapontygenina wykazywała najsilniejsze działanie inhibitorowe i dlatego uważa się, że może być potencjalnym lekiem antynowotworowym.

Rapontygenina (czyli właściwie: trans-3,3`,5-trihydroksy-4-metoksystilben) jest substancją, o której naukowcy osądzą, że ma właściwości (oprócz wyżej wspomnianych) antyoksydacyjne, antyalergiczne, przeciwzapalne oraz wspomaga układ krążenia. Silniejsze działanie lecznicze wykazuje glukozyd rapontygeniny – rapontycyna, która jest stosowana w leczeniu tak zwanego syndromu Oketsu, czyli choroby, której objawami są miedzy innymi: niewydolność krążenia, dolegliwości bólowe oraz chroniczne stany zapalne. Rabarbar - jako źródło rapontycyny jest zdecydowanie rośliną leczniczą.

Fitoestrogeny

Ale wspomniana rapontycyna ma też działanie estrogenowe. Oznacza to, że w organizmie stymuluje reakcje podobne do tych, które powstają po działaniu żeńskich hormonów - estrogenów. W 1931 r. opisano po raz pierwszy działanie estrogenowe preparatu wyizolowanego z rośliny, wówczas z janowca barwierskiego. Związki te nazwano fitoestrogenami. Mogą działać dwojako – stymulować działania takie jak estrogeny naturalne lub wywoływać efekt antyestrogenowy, którego konsekwencją jest okresowa bezpłodność. Dwadzieścia lat później znano już 53 roślin zawierających fitoestrogeny, a w latach 70. XX wieku, na liście było ich ponad 300. Najważniejszym źródłem fitoestrogenów jest soja.

Jak informują zielarze i farmaceuci, ze względu na działanie estrogenowe, rabarbar jest bardzo pożyteczny dla kobiet w okresie menopauzy, pań z nadmiarem androgenów i dziewcząt cierpiących na silny trądzik oraz panów z przerostem gruczołu krokowego. Jednak nie powinni go często jadać młodzi chłopcy i mężczyźni z niskim poziomem testosteronu. Dla nich duże ilości rabarbaru w diecie mogą się objawiać „zmniejszeniem męskości” i nasileniem żeńskich cech płciowych.

Trzeba uważać

Rabarbar ma dużo szczawianów i dlatego nie powinny go często jadać osoby, które mają kłopoty z układem moczowym, zwłaszcza z nerkami.

Z kolei w przewodzie pokarmowym działanie rzewienia jest przeciwstawne, gdyż jedne z zawartych w nim związków działają przeczyszczająco (antrachinony), a inne zapierająco (garbniki). Korzeń rzewienia w dawce do 300 mg działa ściągająco, hamuje nieżyt przewodu pokarmowego, poprawia trawienie. W dawce ponad 2 g działa przeczyszczająco, ale przy przewlekłych zaparciach nie należy go stosować bez konsultacji z lekarzem.

Podczas stosowania preparatów z rabarbaru należy przestrzegać zalecanych dawek gdyż przedawkowanie powoduje nadmierne przekrwienie narządów miednicy małej i okrężnicy, co może być niebezpieczne np. dla kobiet w ciąży. Również ze względu na przekrwienie jelit, rzewień nie jest wskazany dla osób cierpiących na guzy krwawnicze.

Po zjedzeniu przetworu lub preparatu z rzewienia związki w nim zawarte przenikną do krwi, moczu, potu, a także do mleka matki. Za jego pośrednictwem rabarbar może działać przeczyszczająco na organizm niemowlęcia. Poza tym mocz, pot i mleko mogą zmienić barwę na bardziej żółtą (rzadko na czerwoną) dzięki obecności w rabarbarze kwasu chryzofanowego.


Pojawiające się na początku czerwca truskawki, będące smaczną zapowiedzią lata, cieszą nas nie tylko słodkim, odurzającym zapachem, kuszącym wyglądem i podniecającym smakiem, lecz także gwarantują zdrowie i korzystny wpływ na organizm.
100 g truskawek zawiera: 0,6 g białka, 6,2 g węglowodanów, 2,2 g błonnika, 160 mg potasu, 23 mg fosforu, 22 mg wapnia, 12 mg magnezu, 2 mg sodu, 0,7 mg żelaza, 0,1 mg cynku, mangan, 30 mg witaminy A, 0,02 mg witaminy B1, 0,03 mg witaminy B2, 0,4 mg witaminy B3 (PP), 0,06 mg witaminy B6, 60 mg witaminy C, 0,2 mg witaminy E oraz 20 mg kwasu foliowego.
 

Dlaczego warto jeść truskawki?

Truskawka posiada więcej witaminy C niż cytryna, czy grejpfrut. Zawarta w niej witamina PP reguluje m.in. dotlenienie krwi. W truskawkach znajduje się bogactwo soli organicznych, poprawiających przemianę materii i pektyn, oczyszczających jelita z resztek pokarmu i korzystnie wpływających na naturalną florę bakteryjną.
Wapń i fosfor wzmacniają kości i zęby oraz poprawiają pracę mięśni, a w połączeniu z magnezem odkwaszają organizm. Co więcej, poprzez spalanie tłuszczów owoce te posiadają właściwości odtruwające i oczyszczające. Dzieje się tak za sprawą bromeliny, enzymu odpowiadającego za rozkład białka. Poleca się więc truskawki osobom, które mają kłopoty z trawieniem białek lub powinny obniżyć wagę ciała.
Ze względu na wysoką zawartość żelaza są również ważnym składnikiem kobiecej diety. Ochronią przed anemią, wzmacniają organizm, wpływają odświeżająco na cerę i włosy. Są poza tym wielkim sprzymierzeńcem w walce z chorobami reumatycznymi i artretycznymi, a także obniżą kwasowość moczu i z tego powodu poleca się je przy schorzeniach wątroby, nerek, kamieniach moczowych i żółciowych oraz przy podagrze.
Truskawki, cebula i czosnek posiadają w swoim składzie ten sam, wyjątkowo cenny składnik : fitocydy. Są to związki o właściwościach bakteriobójczych, bardzo istotne np. podczas leczenia stanów zapalnych jamy ustnej.
 

Leczenie truskawkami

Medycyna ludowa od dawna wykorzystuje także napary z liści truskawek przy niedokrwistości, kamicy żółciowej, szkorbucie i anemii, a medycyna oficjalna potwierdziła rzeczywiste działanie tych specyfików.
Zewnętrznie, rozgniecione owoce i sok stosuje się w przypadkach zaniedbanej egzemy, przeciw piegom, plamom i wągrom. Świeże i nagrzane liście przykłada się do ran i wrzodów. Herbatkę z liści i kwiatów truskawki zaleca się przy przeziębieniach.

Jedzenie truskawek można polecać wszystkim, niezależnie od wieku i stanu zdrowia. Nawet
cukrzycy świetnie je znoszą, ponieważ zawierają one łatwo przyswajalne cukry - glukozę i fruktozę.
Truskawek powinny unikać tylko osoby uczulone na nie, ale to zdarza się rzadko.
Objawami alergii pokarmowej na truskawki najczęściej są różnego rodzaju pokrzywki a także bolesne biegunki. Truskawek nie powinny także jadać osoby ze stwierdzoną nadwrażliwością na salicylany, bowiem owoce te zwierają duże ich ilości.
 

Truskawki dla urody

Wyciągi z truskawek w kosmetykach działają odżywczo, bakteriobójczo i ściągająco. Wchodzą w skład środków kosmetycznych używanych do pielęgnacji skóry zniszczonej, przesuszonej i łuszczącej się.
Truskawka to idealny owoc do maseczek domowej roboty. Ze względu na dużą zawartość witaminy C flawonów i flawonoidów w owocach, truskawki są cennym składnikiem preparatów likwidujących przebarwienia skóry.
Wykorzystywane są do produkcji preparatów, do opalania się jako naturalne blokery promieni UVA i UVB. Piękny aromat truskawek kojarzony z początkiem lata jest w często używany jako kompozycja zapachowa wielu kosmetyków.

W kosmetyce wykorzystuje się również olej otrzymany z orzeszków truskawki Fragaria ananassa.
Produkt ten jest cennym źródłem anty-oksydantów i gamma-tokoferolu, kwasu linolowego, alfa-linolenowego i kwasu oleinowego. Miejscowa aplikacja oleju z truskawek uzupełnia braki niezbędnych kwasów tłuszczowych skóry. Olej z orzeszków truskawki stosowany jest w pielęgnacji skóry suchej uszkodzonej i dojrzałej.
(żródło)


Przepis dołączam do akcji:

Akcja rabarbar - IV edycja Zielnik Kuchenny 2013 Owoce z sadu i dzialki

wtorek, 25 czerwca 2013

Tort Czekoladowo-truskawkowo-kokosowy




Co prawda wpis spóźniony na dzień ojca, ale upały myśleć nie dawały. Poza tym czasem są lekkie zawirowania w życiu których ostatnio u mnie nie brak i zapowiada się na więcej...ale sza, cicho sza...
Połączenie czekoladowego lekkiego ciasta z nutą alkoholu, aromatycznymi i świeżymi truskawkami, oraz puszystym kremem kokosowym okazało się IDEAŁEM, a rodzice byli w niebo wzięci że torcik był z dedykacją dla nich. Już piszę dlaczego dla nich, w końcu to dzień ojca. Nie nie mam dwóch tatusiów (dzięki Bogu ;P ) moja mama ma imieniny dokładnie w dzień ojca. Obchodzą więc święta razem.
O cieście rozpisywać się więcej nie będę, bo i tak żadne słowa nie są w stanie oddać jego nieziemskiego smaku i aromatu. Aby go pojąć trzeba spróbować :)









Na biszkopt czekoladowy potrzebujecie:
6 jajek
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki mączki ziemniaczanej
3 łyżki kakao
szklanka cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
ew. 50 g startej czekolady

dodatkowo :
60ml likieru kokosowego do nasączenia
40ml wody


Z jajek oddzielić żółtka i białka. W misce utrzeć białka z malutką szczypta soli i całym cukrem. Gdy są sztywne dodać żółtka i jeszcze chwilę ubijać. Wyłączyć mikser. Do masy dodać przesianą mąkę, mączkę, proszek do pieczenia i kakao. Wymieszać łyżką, następnie wrzucamy startą czekoladę i jeszcze raz mieszamy. Ja jednak pominęłam dodatek czekolady ba nie wiadomo jak i kiedy cała zniknęła z domu... Dno tortownicy smarujemy olejem lub wykładamy papierem do pieczenia, ale tylko dno. Pieczemy w 160 stopniach około 30-40 minut. Ważne aby do suchego patyczka. Podane proporcje są idealne na tortownicę o średnicy 24cm. Biszkopt najlepiej upiec w przeddzień robienia tortu.











Do Przełożenia:
500g truskawek

Krem kokosowy:
puszka ok.400g mleka kokosowego
600ml śmietanki kremówki 30%
2/3 szklanki wiórków kokosowych (najlepsze drobne)
1/2 szklanki cukru
4łyżeczki żelatyny + trochę wrzątku do rozpuszczenia

Wszystkie składniki muszą być dobrze schłodzone. W odrobinie wrzątku rozpuszczamy żelatynę i studzimy ją. Śmietanę kremówkę ubijamy z cukrem, gdy jest już prawie sztywna dodajemy po łyżce mleka kokosowego nadal miksując, ale już na najniższych obrotach. Dolewamy cieniutkim strumieniem żelatynę miksując. Wyłączamy mikser i wsypujemy wiórki kokosowe, delikatnie mieszamy łyżką.

Ponadto:
wiórki kokosowe do obsypania wierzchu ciasta
świeże truskawki na ozdobę






Wykonanie:
Biszkopt rozkrawamy na 3 blaty. Na talerzu/ paterze układamy pierwszy z blatów i nasączamy do 1/3 ponczu. Truskawki kroimy w cienkie plasterki i układamy na cieście. Smarujemy ok 1/4 kremu kokosowego. Na nim umieszczamy 2 blat, powtarzamy wszystkie czynności. Przykrywamy ostatnim blatem, nasączamy go i cały tort pokrywamy kremem. Obsypujemy wiórkami kokosowymi. Chłodzimy w lodówce kilka godzin. Przed podaniem ozdabiamy świeżymi truskawkami.

Bon Appetit moi drodzy ;))))




źródło: (klik)


Przepis dołączam do akcji:



Przysmaki dla taty 3 Desery z Kremówką Truskawkowy zawrót głowy 2013 Owoce z sadu i dzialki

piątek, 21 czerwca 2013

Ice Macca


Żar leje się z nieba...
Lubię lato, ale te temperatury to już przesada...
Brak siły na cokolwiek, brak chęci..
Tylko PIĆĆĆ!!!!!!!!!

Jeśli też tak macie, to mam coś idealnego dla Was, idealnego na schłodzenie się :)
Wybaczcie mi nie najlepsze zdjęcia, ale wszystko topi się w nieprawdopodobnym tempie, przez co nie miałam czasu na kombinowanie ;)





Składniki (na 1 szklankę 350ml):
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
3 łyżeczki czekolady rozpuszczalnej w proszku, lub kakao
1 łyżeczka cukru
60ml wody
60 g śmietankowych lodów
6 kostek lodów
zimne mleko – ilość do dopełnienia

mikser z dzbankiem






Kawę rozpuszczalną, czekoladę w proszku lub kakao i cukier rozpuszczamy w wodzie. W mikserze kruszymy lód, następnie dorzucamy do niego lody i wlewamy rozpuszczoną kawę i trochę mleka. Miksujemy chwilę. Przelewamy do wysokich szklanek i dopełniamy mlekiem, mieszamy. Podajemy od razu, najlepiej ze słomką.
Smacznego :)

I pamiętajcie aby dużo pić w takie upały :)

Przysmaki dla taty 3 Kawa...i co dalej? Akcja lodowa 2013
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dziękuję, za zajrzenie na mojego bloga. Mam nadzieję, że znalazłaś/eś to czego szukałaś. Będzie mi miło jeśli pozostawisz komentarz. Jeśli chcesz zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku. Pozdrawiam Agata :)