Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żelatyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żelatyna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 czerwca 2013

Sernik na zimno „truskawkowa bomba”


Deser kapitalny na upały idealny.
Forma w jakiej go zrobiłam podbiła serca mojej rodzinki, a po skosztowaniu nie przestawali zachwalać, aż czułam się skrępowana...
I pewnie uznała bym że mówią tak na wyrost, pomimo zaprzysiężenia mi szczerości, gdyby nie to że załapała się na kawałek pewna niezapowiedziana nieco wredna i zawsze mówiąca co myśli osoba...Bałam się jej opinii ale tym bardziej poczułam się dumna jak stwierdziła że jeszcze tak wspaniałego sernika na zimno nie jadła :D
Wszyscy stwierdziliśmy, że koniecznie trzeba go powtórzyć ;)
Powtórzę na 100% mimo że jest z nim sporo zachodu to jest go wart w każdym kolejnym kęsie.
Koniecznie i Wy musicie spróbować ;)









Potrzebujecie:

Masa serowa:
500g serka homogenizowanego
200g śmietany kremówki
3 łyżki cukru pudru
100ml wrzątku
1 łyżka żelatyny
2 łyżeczki cukru waniliowego
aromat cytrynowy


Dodatkowo:

około 600-800g truskawek
galaretka truskawkowa
400ml wody

wiórki kokosowe
czekolada deserowa
1 łyżeczka oleju kokosowego lub masła






Wykonanie:

Deser ten można przygotować w tortownicy, szczególnie jeśli posiadacie szczelną. Ja jednak nie dysponując taką, pokusiłam się o zrobienie go w sporej misce (śr. u góry 20,5cm, wysokość 10cm). Pomysł ten okazał się strzałem w dziesiątkę.
Zaczynamy od rozpuszczenia truskawkowej galaretki w 400ml wrzątku, ja rozpuściłam w 500ml i była trochę za rzadka, przez co ukrojone kawałki rozlatywały się po chwili. Na szczęście nie ucierpiał na tym smak ;) Ostudzoną już galaretkę wlewamy do miski i wstawiamy ją do lodówki aż będzie taka na wpół ściągnięta. Wtedy układamy na niej pokrojone bądź nie truskawki i lekko je wciskamy w galaretkę. Ponownie chowamy do lodówki i zabieramy się za przygotowanie masy serowej. Łyżkę (płaską) żelatyny rozpuszczamy w 100ml wrzątku i odstawiamy do ostygnięcia.
Serek homogenizowany mieszamy z aromatem cytrynowym, dajcie tylko trochę, aby nie przeważał ten aromat nad truskawkami. Dodajemy do niego 2 łyżki cukru pudru, 2 łyżeczki cukru waniliowego/ekstraktu z wanilii lub ziarenka z 1 laski i mieszamy. Nadal mieszając wlewamy cieniutkim strumieniem ostudzoną żelatynę. Teraz musimy szybko ubić śmietankę z 1 łyżką cukru pudru i gdy będzie sztywna wmieszać ją delikatnie w naszą masę serową. Musimy się trochę pospieszyć aby żelatyna nie zdążyła się ściągnąć w serku przed dodaniem śmietany.
Gotową masę serową wylewamy na truskawki i wyrównujemy jej wierzch. Wstawiamy do lodówki na 2 godziny. Ja posypałam serek wiórkami kokosowymi co w smaku było super, ale przez to odczepiała się ostatnia warstwa jaka była stopiona czekolada... Ale zrobicie jak chcecie.
Czekoladę deserową (chyba, że wolicie inną ) topimy w kąpieli wodnej i polewamy nią serek. Wygładzamy aby z czekolady stworzyć warstwę i znów wstawiamy do lodówki aż czekolada stwardnieje.
Aby sernik wyjąć z miski potrzebujecie drugiej miski większej od tej w której się on znajduje. Nalewacie do niej wrzącej wody na około 1/3 jej wysokości. Teraz najtrudniejsze (jak dla mnie ;) )
czyli wkładacie na moment miskę z sernikiem do miski z wrzątkiem, ale naprawdę na kilka sekund i wyjmujecie.
Na misce z sernikiem kładziecie talerz i zwinnym ruchem, najlepiej z asekuracją drugiej osoby odwracacie całą michę razem z talerzem i zdejmujecie ją. Sernik powinien wyjść cały bezproblemowo. Mój tak uczynił. Ale radzę potrenować to wyjmowanie najpierw z małymi miseczkami i np. samą galaretką, bo to trzeba wyczuć ile czasu potrzeba by boki puściły... taka moja mała rada ;)
Przyozdabiamy według uznania, choć wygląd tego deseru jest taki że nie potrzeba go już wielce ozdabiać moim zdaniem.

Powodzenie i smacznego ;)



Przepis dołączam do akcji:


Desery z Kremówką Truskawkowy zawrót głowy 2013 Desery z truskawkami Ostatnie kuszenie Przysmaki dla taty 3

czwartek, 2 maja 2013

Panna Cotta kawowa












Przepis znalazłam u Oli - tutaj

Odrobineczkę zmieniłam proporcje.
Potrzebujemy:
400ml śmietanki 30%
150 ml mleka
4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
2 łyżki gorącej wody
5 łyżek cukru
esencja waniliowa lub cukier waniliowy
5 łyżeczek żelatyny

Zagotowujemy wodę. W jednej łyżce rozpuszczamy żelatynę a w drugiej kawę rozpuszczalną. Do rondla wlewamy śmietankę i mleko dodajemy do nich cukier i esencję waniliową. Doprowadzamy do wrzenia na malutkim gazie. Zdejmujemy z ognia i dodajemy rozpuszczone kawę i żelatynę. Studzimy. Gdy masa jest już zimna ale nadal płynna napełniamy nią foremki/miseczki i wstawiamy do stężenia do lodówki. Przed podaniem wyjmujemy z foremek na talerzyki. Aby to sobie ułatwić na moment wkładamy miseczki do gorącej wody. Ozdabiamy według własnych upodobań. Ja najbardziej preferuję ze stopioną czekoladą.
Smacznego :)

Mówi się, że o gustach się nie dyskutuje...
Ja zakładając bloga przysięgłam sama sobie, że będę szczera i zawsze będę wydawała rzetelną opinię na temat rzeczy które próbuję. Tak też czynię....
Więc, jak dla mnie deser ten jest wspaniały w smaku. Naprawdę bardzo smaczny, mleczno -kawowy i słodki ale nie przesłodzony. Jednak, konsystencja mi nie pasuje. Wszyscy się zachwycają Panna Cottą jak nie wiem co...ok jak im smakuje to na zdrowie. Jednak na mój gust, podkreślam na MÓJ GUST! Jest ona zbyt zbita. Zdecydowanie bardziej preferuję deserki bardziej kremowe a najbardziej uwielbiam takie piankowe. Jednak co kto woli ;) A Wy jakiego typu deserki lubicie najbardziej?


sobota, 13 kwietnia 2013

Aksamitny sernik pod chmurką z bitej śmietany


Dla mnie jest to ciasto IDEALNE :)
Określenie „Aksamitny” najlepiej odzwierciedla jego strukturę.
A domownicy przy każdym kęsie, aż do ostatniej łyżeczki wydawali wspaniałe „mmmmm”.
Rosłam wtedy w oczach. Ale sama stwierdzam, tak obłędnie delikatny i aksamitny sernik jadłam po raz pierwszy w życiu.
Powstał jak większość moich przepisów jako wypadkowa wielu innych przepisów z internetu.












Składniki:
1 kg drobno zmielonego sera
1 szklanka cukru
cały budyń waniliowy
6 jajek
330g śmietany 18%
16g cukru waniliowego

Na wierzch:
200ml śmietany kremówki 30%
2 płaskie łyżki cukru pudru
śmietan-fix albo łyżeczka żelatyny rozpuszczona w odrobince wrzątku
ewentualnie ozdoby/polewa czekoladowa


Przygotowanie:
Wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej. Ser wyłożyć do miski, dodać budyń, cukier waniliowy i cukier, ucierać na średnich
obrotach , aż utworzą gładką masę. Następnie dodawać po 1 jajku i miksować po 30 sekund. Na sam koniec dodać po łyżce śmietanę i zmiksować na małych obrotach. Masę serową przelać do wyłożonej papierem do pieczenia formy. Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec około godziny w 160 stopniach. Po tym czasie wyłączyć piekarnik ale przez 15 minut nie otwierać jego drzwiczek. Następnie stopniowo je uchylając studzić sernik w piekarniku. Po godzinie wyciągnąć i ostudzić zupełnie już na kratce. Następnie na całą noc wstawić do lodówki. Następnego dnia ubić śmietanę kremówkę z cukrem pudrem na sztywno, na koniec dodając do niej fix, lub rozpuszczoną i ostudzona żelatynę(co ja preferuję) i wyłożyć na nasz sernik. Można ozdobić go czekoladą, ale zalecam stonowaną jej ilość aby nie zdominowała smaku sernika.
Bon Appetit moi drodzy i udanego Weakandu :))))

środa, 27 marca 2013

Ozdoby Świąteczne, bez chemii koniecznie :)



Witajcie kochani!!!
Jak nastroje przedświąteczne? U mnie niezbyt je czuć. Ta zima powoduje że mam wrażenie jakby zbliżało się Boże Narodzenie a nie Wielkanoc :(
I gdzie tu globalne ocieplenie pytam???? no gdzie??? Chyba na Florydzie!!!
No nic nie o pogodzie pisać miałam, ale zapewne rozumiecie, że teraz to jest temat numer jeden.

Na blogu ciągle mają miejsce pierwsze razy. I tym razem tak jest, gdyż pierwszy raz bawiłam się masa cukrową. Tak samo ozdoby z czekolady są debiutem i rysowałam je zwykłym nożykiem, bo nie mam żadnych pisaków itp. Takie urządzenia są pioruńsko drogie...niestety nieosiągalne dla mnie. A że jestem estetką i lubię jak coś jest ładne, więc widzę, że moje ozdoby do cudów nie należą. Jednak na pewno spełnią swoje zadanie, umilą oko i dodadzą świątecznego nastroju w Wielkanoc ;)
A Wy jak ozdabiacie stół Wielkanocny? Sami coś robicie, czy kupujecie gotowe ozdóbki? A może stawiacie na minimalizm i biały obrus, oraz uśmiechnięte buzie rodziny wystarczą? Ja byłam dotychczas minimalistyczna. W tym roku jednak się troszkę zabawiłam :)
Tylko się ze mnie nie śmiejcie, z ozdób możecie :P


















Przepis pochodzi z internetu, ogólnie pojętego :)

Potrzebujemy:
200g cukru pudru
25g glukozy
1 łyżeczka żelatyny
20ml gorącej wody

We wrzątku rozpuszczamy żelatynę. Kiedy już całkiem się rozpuści to dosypujemy do niej glukozę, mieszamy znów do rozpuszczenia. Do dużej miski wsypujemy połowę cukru pudru i dolewamy do niej rozpuszczoną żelatynę z glukozą. Mieszamy trzepaczką/ łyżką, dodajemy cukier puder aż do momentu kiedy nie będzie szło nią ruszyć. Wtedy dosypujemy resztę cukru pudru i zagniatamy już rękoma. Masa powinna mieć konsystencję plasteliny. W tym momencie jednym naszym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia. Masę cukrową możemy rozwałkować i wykrawać z niej różne kształty, czy przy pomocny nożyka, czy foremek...Możemy robić z niej figurki jak z plasteliny. Jeśli kogoś nie przerażają barwniki chemiczne to tez droga wolna... Ja mocno ograniczona moimi alergiami musiałam pogłówkować jak tu ubarwić moje ozdóbki w sposób naturalny. Wyszukałam wskazówki , że dzięki niewielkiemu dodatkowi kurkumy uzyskamy kolor żółty, sok z marchwi zabarwi masę na pomarańczowo, z buraka na czerwono, ze szpinaku na zielono,a z jagód na niebiesko lub fioletowo, zaś dzięki dodatkowi kakaa uzyskamy masę brązową. Ja użyłam jedynie soku z marchwi, z buraka i dodatku kakaa. Owszem barwy otrzymane w ten sposób nie są intensywne, lecz pastelowe. Coś za coś... Poza tym intensywnie barwione jedzenie jednych przyciąga, innych zaś odpycha...
Dla mnie jest ważne, że jest ładnie, słodko i kolorowo bez użycia chemicznych barwników :)
Jednym słowem polecam taką zabawę, tylko ostrzegam, wszystko będzie się kleić i pół szafek w kuchni zastawione tężejącymi ozdobami. Ale zabawa świetna i efektowna :)

Natomiast aby zrobić czekoladowe ozdoby wystarczy w kąpieli wodnej stopić czekoladę. Na papierze do pieczenia, od spodu rysujemy szkic, zaś z drugiej strony wg linii pokrywamy go czekoladą, odkładamy do lodówki do zastygnięcia. Wdzięczne, piękne i smakowite :)




czwartek, 14 marca 2013

Mus Cappucino, pobudzający zmysły.....




Dziś chciałam Wam zaproponować deser który wypełniony jest afrodyzjakami... Idealnie nadaje się na uwieńczenie kolacji we dwoje. Zapytacie co w nim jest afrodyzjakiem? Otóż: czekolada, miód, kokos, wiśnie i znów czekolada, no i oczywiście dodatek korzennych przypraw, takich jak: gałka muszkatołowa, cynamon, goździki.... Uważajcie bo pobudza zmysły..;)))))
Pamiętacie mojego niedawno temu pieczonego biszkopta? Tak się stało, że do ciasta które z niego robiłam potrzebowałam 2 blaty a 3 został i wysechł. Nie znoszę, nie cierpię, wręcz nie toleruję marnowania żywności. Więc wymyśliłam jak by go zużyć. Ponieważ mama będąc w sklepie przytargała kremówkę, serki waniliowe, postanowiłam coś z nich wyczarować. Nie wzorowałam się na nikim, tylko tak o  pomyślałam, dam trochę tego i szczyptę tamtego i powstał pyszny mus.





Jeśli chcieli byście spróbować takiego deseru, musicie przygotować:

Składniki główne:
100g czekoladowego biszkopta/babki/innego suchego czekoladowego ciasta
400g serek homogenizowany waniliowy
200g śmietanka kremówka 30%
3 łyżeczki żelatyny
4 łyżeczki cukru pudru
3 łyżki Cappucino czekoladowego
3 łyżeczki korzennej przyprawy

Na likier do nasączenia:
150ml gorącej przegotowanej wody
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
2 łyżeczki miodu
30 ml alkoholu

Dodatki:
3 łyżeczki kokosowych wiórków
25 g czekolady gorzkiej do dekoracji
5 sztuk wiśni

Zabieramy się do roboty...
1.Czekoladowy biszkopt kruszymy do miski. Przygotowujemy poncz, zalewamy kawę rozpuszczalną, gorąca wodą, studzimy,dodajemy miód i alkohol. Żelatynę rozpuszczamy w odrobinie wrzącej wody.

2.Śmietanę kremówkę ubić dosypując cukier puder. Gdy będzie sztywna zmniejszamy obroty miksera i dodajemy proszek cappucino, a następnie po łyżce serka. Ubijamy krótką chwilę aż masa będzie jednolita.

3.Do pucharków lub kieliszków nakładamy kolejno: warstwę z skruszonego biszkopta, posypujemy odrobiną przyprawy korzennej i nasączamy kilkoma łyżeczkami przygotowanego wcześniej likieru. Na tym układamy warstwę z musu cappucino. Następnie znów warstwę biszkoptową i z musu. Wierzch obsypujemy wiórkami kokosowymi i ozdabiamy czekoladą, na każdym deserze kładziemy również wisienkę. Schładzamy około godzinę w lodówce.

4.Teraz pozostaje już tylko cieszyć się wspaniałym smakiem wraz z ukochaną osobą :) Smacznego :)))




Zachęcam również abyście spróbowali sami wykonać takie ozdoby jak serduszka z czekolady widoczne na deserach. Robiłam je pierwszy raz i okazały sie banalnie proste. Wystarczy bowiem stopić czekoladę w kąpieli wodnej a następnie na papierze do pieczenia rysować nią wzory które chcemy uzyskać. Następnie papier wkładamy na 15 minut do lodówki. Gdy czekolada zastygnie ostrożnie i delikatnie zdejmujemy powstałe ozdoby. Ot i cała filozofia ;) Polecam :)

Musiałam edytować...musiałam napisać Wam, że ten deser przechodzi wszelkie oczekiwania...Jest BOSKI!!!! A ile zebrałam ochów i achów od rodzinki :) Niezapomniane, są chwile gdy widzisz ta błogość na twarzy bliskich, warte każdego wysiłku. Choć przy tym deserku nie napracujecie sie wiele, a efekt powalający. Dodaje tez zdjęcie zrobione na szybko, podczas jedzenia. Na szybko, bo nie szło sie od niego oderwać :)





czwartek, 7 marca 2013

Tiramisu, deserowa wersja ;)




Jak obiecałam, tak też czynię...
Przepis ten został nagrodzony w konkursie na blogu Kuchni szeroko otwartej
Konkurs polegał, na tym, aby przygotować potrawę z przepisów Oli organizującej konkurs, ale wprowadzając jakieś modyfikację. Tak tez uczyniłam...
Wybrałam  ten przepis.

A to moja wersja, jest lekka, pyszna i szczerze, przerosła moje oczekiwania :) Dla niektórych osób może być też istotne to, że nie zawiera surowych żółtek... Deser jest pyszny, przepyszny :) Znacie? Próbowaliście? Jeśli nie, nie traćcie czasu tylko marsz do kuchni...



Potrzebujemy:
ok.200g biszkoptów, lub upieczonego w domu biszkopta
500g serka homogenizowanego waniliowego np. Danio
250ml śmietany kremówki (30%)
250ml naparu mocnej kawy (może być rozpuszczalna)
50ml wódki
trochę-tak z pół łyżeczki aromatu migdałowego
3 łyżki cukru pudru
3 łyżki gorzkiego kakao
2 łyżeczki żelatyny
wiórki gorzkiej czekolady do posypania


Żelatynę rozpuszczamy w 3 łyżkach wrzącej wody, studzimy. Zimną kremówkę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem, nie przerywając ubijania dodajemy po łyżce serek. Kawę łączymy z alkoholem i aromatem migdałowym. Do pucharków nakładamy warstwę z biszkoptów i nasączamy je kawą, następnie kładziemy 2-3 łyżki serowo-śmietanowej masy, posypujemy kakaem, znów biszkopty, nasączamy, serek itd., do wyczerpania składników. Na górze powinien znaleźć się serek który najlepiej obficie posypać startą czekoladą. Schłodzić w lodówce przez 3-4 godziny i zajadać się bez opamiętania :)
Smacznego ;)






sobota, 2 marca 2013

Walka z komputerem i „Czekoladowy sen”...


Blog na razie raczkuje...mam nadzieję, że nikt się nie zrazi tym, że taki słaby jest mój start, że tak mało wpisów się pojawia. Już się tłumaczę. Otóż zakładając bloga myślałam: pikuś...łatwizna...a to niestety tak nie wygląda. Walczę codziennie, aby działał on sprawniej, miał wszelkie dodatki które mogą Wam ułatwić znalezienie w nim takiego przepisu na jakim Wam zależy. Staram się by był czytelny i ciekawy. No cóż, ponoć to tak zawsze, że początki są najtrudniejsze. Wierzę jednak, że będzie coraz lepiej mi to szło, a wtedy komputer nie będzie zajmował calego czasu i będę mogła poświęcić go choćby na gotowanie :))))

Widział ktoś kiedyś Myszkę Miki utopiona w kawie? :)
Ja dziś taką zobaczyłam o poranku :) Nie mogę się powstrzymać by jej Wam nie pokazać:




Wczoraj wieczorem według planów myślałam jakie by tu zrobić ciasto...Biszkopt został upieczony dnia poprzedniego (niedługo i na niego podam przepis). Problem w tym, że bardzo ciężkich rzeczy mi nie wolno, więc kremy maślane odpadały, nawet kremówka nie bardzo...(problemy brzuszkowe;/). Niby najlepiej by było jakieś ciasto z galaretką. Jednak nie miałam ochoty na nie, a na cos czekoladowego. Szczerze powiem, że wymyślając ten przepis nie miałam pojęcia czy to przejdzie, czy wyjdzie i czy w ogóle nada się do jedzenia. No cóż kto nie próbuje ten nie ma. Przedstawiam Wam więc przepis, całkowicie mojego autorstwa, ja przynajmniej się z takim pomysłem jeszcze nie spotkałam...nazwałam to ciasto „Czekoladowy sen” to jedyna myśl jaka przychodzi na myśl gdy się je zjada :)

W trakcie przygotowań:


a tu juz gotowe dzieło :) 





„Czekoladowy sen”

Potrzebujemy:
Biszkopt (w zasadzie jego jeden blat)
szkl. wody
aromat migdałowy
40ml alkoholu , ja dałam wódkę, jak ciasto mają jeść dzieci to pomińmy alkohol

1,5 opakowania czekoladowego budyniu
850ml mleka
150ml wody
4 łyżeczki żelatyny(radzę dać płaskie, ja dałam zaokrąglone i masa była odrobinę zbyt twardawa)
4 łyżki cukru
70-100g czekolady gorzkiej/deserowej/ jak chcemy mega słodko to i mleczna być może
2łyżeczki oleju kokosowego lub masła

około 3 łyżek masła orzechowego
batony Mars, bądź Snickers co wolicie ale 2 sztuki
na ozdobę marcepan

Biszkopt kroimy na 2 blaty, do tego przepisu potrzebujemy tylko 1 z nich. Drugi polecam zamrozić, szczelnie owijając go wcześniej folią spożywczą, aby nie „złapał” zapachów innych mrożonek. Oczywiście możecie go równie dobrze zjeść bądź wykorzystać do innego przepisu.
Budyń gotujemy używając do niego 750ml mleka i 4łyżek cukru. Dorzucamy bardzo drobno posiekana czekoladę i mieszamy aż się rozpuści. Odstawiamy z gazu. Zagotowujemy 150ml wody i rozpuszczamy w niej 4 łyżeczki żelatyny, jak jest całkiem rozpuszczona, to dolewamy 100ml mleka które nam zostało. Do budyniu powolutku i ciągle mieszając dolewamy rozpuszczona żelatynę i studzimy. Blat biszkoptu umieszczamy w tortownicy i nasączamy wodą wymieszaną z wódką i małą łyżeczką aromatu migdałowego. Smarujemy go masłem orzechowym, ale ten krok następnym razem pominą, bo bardzo trudno mokre cisto posmarować czymś co ma tak gęstą konsystencję... Następnie batoniki kroimy w kostkę bądź siekamy posypujemy biszkopt. Gdy masa budyniowa zaczyna tężeć (aby to przyspieszyć można wstawić ja do lodówki), delikatnie wylewamy ją na ciasto. Jeśli zrobimy to zamaszyście to kawałki batoników popłyną nam w jedno miejsce i może to zepsuć efekt końcowy. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Przed podaniem posypujemy wiórkami kokosowymi i tartą czekoladą. Proponuję zrobić również marcepanowe różyczki. A jak je wykonać... o tym już wkrótce ;) Teraz pozostaje życzyć Smacznego :) i zapraszam ponownie :)))

wtorek, 26 lutego 2013

„Karpatka"-lżejsza wersja ;)

   
Dziś na osłodę dnia postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na karpatkę. Jest ona lżejsza od wersji tradycyjnej, jednak mimo to uważam, że nie mniej dobra...o ile nie bardziej. Sami spróbujcie i zdecydujcie :)

Ciasto:
1 szkl. wody(250ml)
80g margaryny/masła
5 jajek (wielkość „L”)
1 szkl. mąki pszennej (140g)

W garnku zagotować wodę z margaryną (bądź masłem), dodać mąkę i chwilę gotować, rozcierając masę. Po dokładnym ostudzeniu masy, wbijać do niej kolejno jajka i miksować około 5 minut, do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji. Blachę wysmarować tłuszczem i wysypać mąką. Ja użyłam dużej blachy 35cm x35cm, dzięki temu całe ciasto upiekłam za jednym podejściem. Ciasto rozprowadzić cienką warstwą na przygotowanej blasze. Piec w 180 stopniach, przez 30minut. Po wystudzeniu przekroić na pół tak by powstały 2 równe blaty i przekładać kremem. (chodzi o takie przekrojenie: [I] ).

Krem:
Krem „Karpatka” (ja użyłam z „Delecty”-duża porcja)
0,5 litra mleka
400ml śmietanki kremówki 30%
2 łyżeczki żelatyny
opcjonalnie 1 płaska łyżka cukru pudru

Tak, fakt, użyłam kremu w proszku, tłumaczę się tym, że to moja pierwsza karpatka w życiu. Zapewne następną zrobię już inaczej, choć w tej się zakochałam i pewnie wrócę do niej jeszcze nieraz :)
Z 0,5L mleka odlać szklankę i rozprowadzić w niej zawartość torebki z kremem. Resztę mleka zagotować. Do gotującego się mleka wlać rozprowadzony proszek i energicznie mieszać rozcierając grudki, gotować chwilę mieszając. Gotową masę budyniową ostudzić aż będzie zupełnie zimna. W 2 łyżkach wrzącej wody rozpuścić żelatynę i zostawić do ostygnięcia. W większym naczyniu ubić zimną kremówkę, ewentualnie dosypując cukier puder. Gdy śmietana będzie już sztywna dokładać po łyżce masy budyniowej nie przerywając miksowania. Na koniec dolać żelatynę. Chwilę jeszcze ubijać, aż krem będzie jednolity. Teraz można go wyłożyć na jeden blat ciasta i przykryć drugim, lekko go dociskając. Zostawić na kilka godzin do zgęstnienia kremu. Ciasto jest pyszne zarówno w dniu przygotowania jak i nazajutrz.
Smacznego :)))








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kurczak orientalnie
Kulinarny Dzień Kobiet

Dziękuję, za zajrzenie na mojego bloga. Mam nadzieję, że znalazłaś/eś to czego szukałaś. Będzie mi miło jeśli pozostawisz komentarz. Jeśli chcesz zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku. Pozdrawiam Agata :)