Moi drodzy, moi mili :)*
Niestety nadszedł ten czas....nie zależnie, nie ubłaganie i nie dając wyborów....
Nadszedł czas przeprowadzki ;)
he he nastraszyłam, że to koniec?
to może łatwiej przyjmiecie przerwę?
Choć ja sama nie wiem jak ją zdołam przetrwać, gdyż blogowanie, pisanie do Was, odpowiadanie na komentarze i kontakt z tak wspaniałymi ludźmi jakimi jesteście Wy, moi czytelnicy, daje mi nieprawdopodobną siłę i uzależnia :)
Niestety to było wiadome od dawna że muszę opuścić to zaśmiecone miasto z powietrzem którym aż ciężko oddychać, ze względu na zdrowie.
Teraz mieszkać będę na wiosce... he he nie mam pojęcia jak się tam odnajdę.
Ale jest ogromny plus, a mianowicie za rok mam nadzieję, mieć już spory ogródek warzywny, jakieś krzaki owocowe posadzę....zobaczymy co urośnie, co się przyjmie:)
Natomiast nie mam pojęcia kiedy będę miała dostęp do internetu i łączność z światem. Niestety moja sieć komórkowa tam nie łapie zasięgu. Dlatego nie mogę Wam powiedzieć na jak długo będzie ta przerwa. No i wiadomo, że pierwsze będą szły remonty, odnawianie i porządki...
ojoj co to mnie czeka...
nigdy w życiu się nie przeprowadzaliśmy...
Zarówno ja jak i mama od początku życia mieszkałyśmy w tym domu który opuszczamy. Dziwne uczucie...
Mam nadzieję, że u da mi się możliwie szybko wrócić i pisać do Was, dodawać nowe przepisy.
Mam też nadzieję, że nie zapomnicie o mnie i będziecie wiernie czekać?
Życzę miłego dnia i miłej, pogodnej reszty wakacji ;)
czwartek, 18 lipca 2013
niedziela, 14 lipca 2013
Chłodnik litewski, od pokoleń ten sam ;)
Wspaniałe są piękne, słoneczne i
ciepłe dni lata.
Mają jednak taką małą przywarę, że
nic się człowiekowi nie chce.
Idealnym rozwiązaniem okazuje się
wtedy lekki i orzeźwiający chłodnik.
Ten który przedstawię Wam dziś jest w mojej rodzinie od pokoleń :)
Tak, w gorące dni mogła bym jeść go
na śniadanie, obiad i kolację...
Składniki:
1 litr maślanki lub kefiru
1 pęczek botwinki
1/2 pęczka koperku
2 zielone ogórki sałatkowe
4 jajka ugotowane na twardo
sól, pieprz i cytryna do smaku
Botwinkę kroimy drobno i zalewamy małą
ilością zimnej wody, zagotowujemy i zlewamy do garnka wywar.
Powtarzamy czynności. Trzeci raz zalewamy wodą botwinkę i
gotujemy do miękkości, zlewamy całość razem z botwinką. Do
ostudzonego odwaru dolewamy kefir lub maślankę, mieszamy. Ogórki
obieramy i kroimy w kostkę, solimy i odstawiamy na chwilę. Koperek
drobno siekamy. Jajka ugotowane na twardo i ostudzone kroimy w
kostkę. Wszystkie warzywa wrzucamy do zupy i mieszamy. Doprawiamy do
smaku solą, pieprzem i cytryną. Cytryna dodatkowo podkręca trochę
kolor czerwieni. Wstawiamy do lodówki na około 2 godziny aby
składniki się przegryzły a zupa porządnie schłodziła. Podajemy
z młodymi ziemniakami polanymi stopionym masełkiem.
Smacznego :)
Przepis dodaję do akcji:




środa, 10 lipca 2013
Wygrana od DecoMorreno na dzień matki :D
Jakiś czas temu brałam udział w konkursie organizowanym przez DecoMorreno, firmę mającą najwspanialsze kakao i czekolady w proszku, jakie znam. Mają oni w swoim asortymencie też ciekawe słodkie przekąski, jak orzeszki ziemne w otoczce z 2 rodzajów czekolady i delikatnej posypce kakaowej, oraz owoce zatopione w czekoladzie.
Bardzo ucieszyłam się gdy otrzymałam wiadomość że jestem wśród laureatów, za co bardzo DecoMorreno dziękuję. Dziś zaś przyszła do mnie oczekiwana paczuszka.
W jej wnętrzu znalazłam 10 saszetek czekolady na gorąco o smaku wiśniowym i 10 saszetek o smaku cynamonowym, oraz 2 paczuszki z orzeszkami w czekoladzie.
Wszystkie produkty już dawno temu wypróbowałam i mogę z ręką na sercu powiedzieć że są pyyyyszne :)
W czekoladach aromaty im nadane są wyraziste dobrze wyczuwalne ale nie dominują nad smakiem czekolady. Poza tym nie jest ona ani mdła ani ciężka, tylko taka akurat. Orzeszki zaś są oryginalne i niebanalne, a ich smak....mmmm nie do opisania :)
I nie jest to reklamą, nie mam żadnych profitów, że to piszę. Po prostu, naprawdę uwielbiam ich produkty i jestem im wierna od dziecka. Gdy na półkach wiał wiatr i świeciło pustkami a dzieci miały ochotę na coś słodkiego mama przygotowywała kakao z wiatraczkiem :)
Wspaniałe wspomnienie dzieciństwa :)
Miłego dnia :)
sobota, 6 lipca 2013
Pavlova truskawkowo waniliowa
Jest to deser wyjątkowo efektowny,
wyjątkowo smaczny, słodki i baaardzo trudny do ładnego podzielenia
:)
Jeszcze rok temu piekłam coś co
nazywałam Pavlovą, jednak dziś wiem, że nie było nią do końca.
Jednak człowiek nie mając internetu, nie mając dostępu do wiedzy
jaka się w nim znajduje nigdy nie wiem do końca czy robiąc daną
potrawę robi ją całkowicie dobrze. Szczególnie jest był to
wypiek, bądź potrawa której nikt w rodzinie nie robił przed nim
Moja beza ówczesna była bardzo
smaczna, jednak nie miała piankowego wnętrza. Wtedy nawet nie
wiedziałam, że takie można osiągnąć i że takie właśnie być
powinno.
Dziś jest inaczej. Wiem więcej, umiem
więcej i nadal się uczę. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa,
bo daje mi to niesamowita satysfakcję :)
Deser/ciasto/wypiek... ? W sumie nie do
końca wiem gdzie zakwalifikować Pavlową. Wiem natomiast że jest
nieziemsko pyszna, słodka, ale nie mdła, rozpływająca się w
ustach, piankowa, chrupka i delikatna jednocześnie. Jednym słowem
obłędna :)
Wiem jeszcze jedno, będę robić ja
tak często jak często znajdę sposób na wykorzystanie pozostałych
z niej żółtek ;) Tym razem zrobiłam z pozostałych żółtek
advocata (po raz kolejny ;) ),przepis na niego znajdziecie tutaj. Ale nie może być tak za każdym
razem, bo można by w alkoholizm popaść. Choć obie rzeczy
moglibyśmy wszyscy spożywać bez końca.
Niestety sezon na truskawki dobiega końca, więc jeśli chcecie Pavlową zrobić z tymi owocami to musicie się pospieszyć.
Składniki:
6 białek
300g cukru
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka soku z cytryny, lub
białego octu winnego
Dodatkowo:
600ml śmietany kremówki 30%
1 łyżka cukru
ziarenka z laski wanilii
truskawki, lub inne świeże owoce
A tu w piekarniku:
Przygotowanie:
Białka ubijamy na sztywno i pod koniec ubijania dodajemy po łyżce cukru, nadal miksując. Na sam koniec trzeba dodać łyżeczkę skrobi i soku z cytryny i krótko zmiksować.
Na blaszce układamy papier do pieczenia i rysujemy na nim okrąg o średnicy 22-24cm (ja odrysowałam od talerza). Wykładamy na niego masę z białek. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i po pięciu minutach zmniejszamy na 140st. Pieczemy 90 minut. Po 10 minutach od wyłączenia uchylamy lekko drzwiczki piekarnika i tak studzimy bezę najlepiej całą noc.
Krótko przed podaniem ubijamy 600ml dobrze schłodzonej śmietany kremówki, ew. z dodatkiem 1 łyżki cukru, choć nie jest on konieczny i ziarenkami wyskrobanymi z laski wanilii. Śmietanę rozsmarowujemy na bezie, a na niej układamy owoce. Podajemy od razu.
Smacznego :)
Przepis dodaje do akcji:




środa, 3 lipca 2013
Deserek warstwowy jogurtowo – truskawkowy
Planowałam zrobić taki deserek od
kiedy pojawiły się polskie truskawki na ryneczku, jednak ciągle
coś stawało na przeszkodzie. Zazwyczaj po prostu zostawały całe
pochłonięte w najbardziej tradycyjnej formie czyli z śmietaną i
cukrem zanim zdążyłam coś z nich zrobić.
Ale w końcu mi się udało i uwierzcie
mi było pyyyyysznie :)
Składniki (na 3 małe porcje, ale
ilość podaję orientacyjnie..)
ok. 400g Truskawek
ok. 400g Jogurtu naturalnego, lub
gęstej śmietany
cukier – ilość zależna od
słodkości truskawek, ja na wszystko użyłam 2 łyżek
1 łyżka wiórków kokosowych
2 ciastka bel-vita z nadzieniem
truskawkowym, choć inne też by paskowały
3 truskawki do ozdoby
Część jogurtu lub śmietany, tak ok.
150g lekko słodzimy i wsypujemy do niego wiórki kokosowe, mieszamy
i nakładamy do szklaneczek. Następnie truskawki miksujemy blenderem
z dodatkiem cukru i 2/3 z tego musu nakładamy do szklaneczek tworząc
warstwę. Do reszty musu dodajemy pozostały jogurt , dosładzamy do
smaku i miksujemy to razem. Nakładamy kolejną warstwę deseru.
Ciastka kruszymy i robimy z nich wierzchnią warstwę. Ozdabiamy
truskawkami i podajemy od razu, lub po schłodzeniu w lodowce.
Smacznego i słonecznego dnia :)
A przy okazji...
moja kawka robić co rusz to minki:)
Przepis dołączam do akcji:





Subskrybuj:
Posty (Atom)
Dziękuję, za zajrzenie na mojego bloga. Mam nadzieję, że znalazłaś/eś to czego szukałaś. Będzie mi miło jeśli pozostawisz komentarz. Jeśli chcesz zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku. Pozdrawiam Agata :)