Moi drodzy, moi mili :)*
Niestety nadszedł ten czas....nie zależnie, nie ubłaganie i nie dając wyborów....
Nadszedł czas przeprowadzki ;)
he he nastraszyłam, że to koniec?
to może łatwiej przyjmiecie przerwę?
Choć ja sama nie wiem jak ją zdołam przetrwać, gdyż blogowanie, pisanie do Was, odpowiadanie na komentarze i kontakt z tak wspaniałymi ludźmi jakimi jesteście Wy, moi czytelnicy, daje mi nieprawdopodobną siłę i uzależnia :)
Niestety to było wiadome od dawna że muszę opuścić to zaśmiecone miasto z powietrzem którym aż ciężko oddychać, ze względu na zdrowie.
Teraz mieszkać będę na wiosce... he he nie mam pojęcia jak się tam odnajdę.
Ale jest ogromny plus, a mianowicie za rok mam nadzieję, mieć już spory ogródek warzywny, jakieś krzaki owocowe posadzę....zobaczymy co urośnie, co się przyjmie:)
Natomiast nie mam pojęcia kiedy będę miała dostęp do internetu i łączność z światem. Niestety moja sieć komórkowa tam nie łapie zasięgu. Dlatego nie mogę Wam powiedzieć na jak długo będzie ta przerwa. No i wiadomo, że pierwsze będą szły remonty, odnawianie i porządki...
ojoj co to mnie czeka...
nigdy w życiu się nie przeprowadzaliśmy...
Zarówno ja jak i mama od początku życia mieszkałyśmy w tym domu który opuszczamy. Dziwne uczucie...
Mam nadzieję, że u da mi się możliwie szybko wrócić i pisać do Was, dodawać nowe przepisy.
Mam też nadzieję, że nie zapomnicie o mnie i będziecie wiernie czekać?
Życzę miłego dnia i miłej, pogodnej reszty wakacji ;)
czwartek, 18 lipca 2013
niedziela, 14 lipca 2013
Chłodnik litewski, od pokoleń ten sam ;)
Wspaniałe są piękne, słoneczne i
ciepłe dni lata.
Mają jednak taką małą przywarę, że
nic się człowiekowi nie chce.
Idealnym rozwiązaniem okazuje się
wtedy lekki i orzeźwiający chłodnik.
Ten który przedstawię Wam dziś jest w mojej rodzinie od pokoleń :)
Tak, w gorące dni mogła bym jeść go
na śniadanie, obiad i kolację...
Składniki:
1 litr maślanki lub kefiru
1 pęczek botwinki
1/2 pęczka koperku
2 zielone ogórki sałatkowe
4 jajka ugotowane na twardo
sól, pieprz i cytryna do smaku
Botwinkę kroimy drobno i zalewamy małą
ilością zimnej wody, zagotowujemy i zlewamy do garnka wywar.
Powtarzamy czynności. Trzeci raz zalewamy wodą botwinkę i
gotujemy do miękkości, zlewamy całość razem z botwinką. Do
ostudzonego odwaru dolewamy kefir lub maślankę, mieszamy. Ogórki
obieramy i kroimy w kostkę, solimy i odstawiamy na chwilę. Koperek
drobno siekamy. Jajka ugotowane na twardo i ostudzone kroimy w
kostkę. Wszystkie warzywa wrzucamy do zupy i mieszamy. Doprawiamy do
smaku solą, pieprzem i cytryną. Cytryna dodatkowo podkręca trochę
kolor czerwieni. Wstawiamy do lodówki na około 2 godziny aby
składniki się przegryzły a zupa porządnie schłodziła. Podajemy
z młodymi ziemniakami polanymi stopionym masełkiem.
Smacznego :)
Przepis dodaję do akcji:




środa, 10 lipca 2013
Wygrana od DecoMorreno na dzień matki :D
Jakiś czas temu brałam udział w konkursie organizowanym przez DecoMorreno, firmę mającą najwspanialsze kakao i czekolady w proszku, jakie znam. Mają oni w swoim asortymencie też ciekawe słodkie przekąski, jak orzeszki ziemne w otoczce z 2 rodzajów czekolady i delikatnej posypce kakaowej, oraz owoce zatopione w czekoladzie.
Bardzo ucieszyłam się gdy otrzymałam wiadomość że jestem wśród laureatów, za co bardzo DecoMorreno dziękuję. Dziś zaś przyszła do mnie oczekiwana paczuszka.
W jej wnętrzu znalazłam 10 saszetek czekolady na gorąco o smaku wiśniowym i 10 saszetek o smaku cynamonowym, oraz 2 paczuszki z orzeszkami w czekoladzie.
Wszystkie produkty już dawno temu wypróbowałam i mogę z ręką na sercu powiedzieć że są pyyyyszne :)
W czekoladach aromaty im nadane są wyraziste dobrze wyczuwalne ale nie dominują nad smakiem czekolady. Poza tym nie jest ona ani mdła ani ciężka, tylko taka akurat. Orzeszki zaś są oryginalne i niebanalne, a ich smak....mmmm nie do opisania :)
I nie jest to reklamą, nie mam żadnych profitów, że to piszę. Po prostu, naprawdę uwielbiam ich produkty i jestem im wierna od dziecka. Gdy na półkach wiał wiatr i świeciło pustkami a dzieci miały ochotę na coś słodkiego mama przygotowywała kakao z wiatraczkiem :)
Wspaniałe wspomnienie dzieciństwa :)
Miłego dnia :)
sobota, 6 lipca 2013
Pavlova truskawkowo waniliowa
Jest to deser wyjątkowo efektowny,
wyjątkowo smaczny, słodki i baaardzo trudny do ładnego podzielenia
:)
Jeszcze rok temu piekłam coś co
nazywałam Pavlovą, jednak dziś wiem, że nie było nią do końca.
Jednak człowiek nie mając internetu, nie mając dostępu do wiedzy
jaka się w nim znajduje nigdy nie wiem do końca czy robiąc daną
potrawę robi ją całkowicie dobrze. Szczególnie jest był to
wypiek, bądź potrawa której nikt w rodzinie nie robił przed nim
Moja beza ówczesna była bardzo
smaczna, jednak nie miała piankowego wnętrza. Wtedy nawet nie
wiedziałam, że takie można osiągnąć i że takie właśnie być
powinno.
Dziś jest inaczej. Wiem więcej, umiem
więcej i nadal się uczę. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa,
bo daje mi to niesamowita satysfakcję :)
Deser/ciasto/wypiek... ? W sumie nie do
końca wiem gdzie zakwalifikować Pavlową. Wiem natomiast że jest
nieziemsko pyszna, słodka, ale nie mdła, rozpływająca się w
ustach, piankowa, chrupka i delikatna jednocześnie. Jednym słowem
obłędna :)
Wiem jeszcze jedno, będę robić ja
tak często jak często znajdę sposób na wykorzystanie pozostałych
z niej żółtek ;) Tym razem zrobiłam z pozostałych żółtek
advocata (po raz kolejny ;) ),przepis na niego znajdziecie tutaj. Ale nie może być tak za każdym
razem, bo można by w alkoholizm popaść. Choć obie rzeczy
moglibyśmy wszyscy spożywać bez końca.
Niestety sezon na truskawki dobiega końca, więc jeśli chcecie Pavlową zrobić z tymi owocami to musicie się pospieszyć.
Składniki:
6 białek
300g cukru
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka soku z cytryny, lub
białego octu winnego
Dodatkowo:
600ml śmietany kremówki 30%
1 łyżka cukru
ziarenka z laski wanilii
truskawki, lub inne świeże owoce
A tu w piekarniku:
Przygotowanie:
Białka ubijamy na sztywno i pod koniec ubijania dodajemy po łyżce cukru, nadal miksując. Na sam koniec trzeba dodać łyżeczkę skrobi i soku z cytryny i krótko zmiksować.
Na blaszce układamy papier do pieczenia i rysujemy na nim okrąg o średnicy 22-24cm (ja odrysowałam od talerza). Wykładamy na niego masę z białek. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i po pięciu minutach zmniejszamy na 140st. Pieczemy 90 minut. Po 10 minutach od wyłączenia uchylamy lekko drzwiczki piekarnika i tak studzimy bezę najlepiej całą noc.
Krótko przed podaniem ubijamy 600ml dobrze schłodzonej śmietany kremówki, ew. z dodatkiem 1 łyżki cukru, choć nie jest on konieczny i ziarenkami wyskrobanymi z laski wanilii. Śmietanę rozsmarowujemy na bezie, a na niej układamy owoce. Podajemy od razu.
Smacznego :)
Przepis dodaje do akcji:




środa, 3 lipca 2013
Deserek warstwowy jogurtowo – truskawkowy
Planowałam zrobić taki deserek od
kiedy pojawiły się polskie truskawki na ryneczku, jednak ciągle
coś stawało na przeszkodzie. Zazwyczaj po prostu zostawały całe
pochłonięte w najbardziej tradycyjnej formie czyli z śmietaną i
cukrem zanim zdążyłam coś z nich zrobić.
Ale w końcu mi się udało i uwierzcie
mi było pyyyyysznie :)
Składniki (na 3 małe porcje, ale
ilość podaję orientacyjnie..)
ok. 400g Truskawek
ok. 400g Jogurtu naturalnego, lub
gęstej śmietany
cukier – ilość zależna od
słodkości truskawek, ja na wszystko użyłam 2 łyżek
1 łyżka wiórków kokosowych
2 ciastka bel-vita z nadzieniem
truskawkowym, choć inne też by paskowały
3 truskawki do ozdoby
Część jogurtu lub śmietany, tak ok.
150g lekko słodzimy i wsypujemy do niego wiórki kokosowe, mieszamy
i nakładamy do szklaneczek. Następnie truskawki miksujemy blenderem
z dodatkiem cukru i 2/3 z tego musu nakładamy do szklaneczek tworząc
warstwę. Do reszty musu dodajemy pozostały jogurt , dosładzamy do
smaku i miksujemy to razem. Nakładamy kolejną warstwę deseru.
Ciastka kruszymy i robimy z nich wierzchnią warstwę. Ozdabiamy
truskawkami i podajemy od razu, lub po schłodzeniu w lodowce.
Smacznego i słonecznego dnia :)
A przy okazji...
moja kawka robić co rusz to minki:)
Przepis dołączam do akcji:





czwartek, 27 czerwca 2013
Kompot „Smak lata”
Nic nie nawodni tak jak domowy kompot,
niczym się tak wspaniale nie napijemy. Dlaczego był tyle lat w
niełasce i zapomnieniu? Górę wzięły przesłodzone napoje, głupia
i niezdrowa moda i tyle....
Dzięki Bogu mama kiedyś wspomniała,
ale bym się napiła kompotu z rabarbaru :)
Mówisz i masz ;)
Z tym, że poszłam o krok dalej i
zrobiłam jego dwie wersje.
Jeden jest rabarbarowo -truskawkowy,
zaś drugi ma w sobie mieszankę owoców najbardziej kojarzących mi
się z latem, jakich? O tym dalej :)
Składniki:
Rabarbar
Truskawki
Maliny
Brzoskwinie
Cukier lub miód, albo to czym
słodzicie ;)
Proporcje w kompocie są całkowicie
według upodobań. Ja np. daje zawsze duuuużo rabarbaru, bo lubię
jego kwasek i dużo truskawek dla ich aromatu i słodyczy. Reszta
owoców stanowi wspaniałe uzupełnienie i nadaje kompotowi kolorków,
oraz dodatkowych wartości zdrowotnych.
Rabarbar obieramy i kroimy w kawałki.
Resztę owoców również przygotowujemy, myjemy obieramy to co
trzeba itd....
W jednym garnku gotujemy połowę
rabarbaru i truskawek. W drugiem resztę owoców. Gotowanie trwa
około 20minut, aby wszystko z owocków „wyszło” do wody.
Na koniec dosładzamy, bądź nie do smaku. Podajemy na ciepło lub
zimno jak kto lubi.
Kompot taki jak dla mnie jest o niebo
smaczniejszy od gotowych kupnych napojów a już na 100% o niebo
zdrowszy. Bardzo polecany małym dzieciom i rekonwalescentom, gdyż
działa wzmacniająco i odżywczo, dzięki bogactwu witamin,
minerałów i antyoksydantów.
CZY
WIECIE ŻE:
Rabarbar
- przeciwnowotworowy lek z ogrodu
Może
już niedługo ekstrakt z rabarbaru będzie lekiem na raka. A na
razie, dopóki trwają badania, warto spożywać rabarbarowe
przetwory.
Rzewień, bo tak się właściwie tę roślinę nazywa, jest przydatny w kuchnitylko wiosną, właściwie do końca czerwca, bo potem wyroby stają się gorzkie i niesmaczne. W pozostałej części roku można się cieszyć rabarbarowymi przetworami, czyli kompotami, syropami, marmoladami. A warto, bo okazało się, że roślina ta ma niezwykle pożyteczne właściwości zdrowotne. W kuchni wykorzystuje się łodygi rabarbaru, lekko czerwone. Liście są bardzo efektowne, ładne, ale zupełnie nieprzydatne w domu. Korzeń jest używany do wyrobu preparatów zielarskich.
W tradycyjnej medycynie ludowej, tak chińskiej, jak i zachodniej, rabarbar od dawna był stosowany jako środek przeczyszczający, a także przeciwzapalny, ale okazuje się, że może też być lekiem hamującym rozwój nowotworów, pomaga paniom w okresie menopauzy a nawet łagodzi lęk.Niezwykła rapontygenina
Wszyscy
wiemy, że warzywa i owoce są zdrowe oraz mają dużo witamin.
Jednak już o wiele mniej osób uświadamia sobie, że kryją się w
nich związki, które znacznie poprawiają nasze zdrowie i
przedłużają życie. O obecnych w roślinach flawonoidach już
sporo osób słyszało, ale o stilbenoidach bardzo niewiele. Do tych
ostatnich można zaliczyć izoflawony, lignany, kumestany i
polifenole. A polifenolem właśnie jest rapontygenina, której
głównym źródłem jest rabarbar.
I to właśnie rapontygenina ma zdolność do zmniejszania tempa podziału komórek nowotworowych. Różne badania naukowe (np. Chun i wsp.; Guengerich i wsp.) wykazały, że rapontygenina jest inhibitorem enzymu ludzkiego cytochromu, występującego w różnych guzach nowotworowych, głównie w guzie raka prostaty i piersi. Inhibitor to związek chemiczny powodujący zahamowanie bądź spowolnienie reakcji chemicznej. Spośród siedmiu badanych związków rapontygenina wykazywała najsilniejsze działanie inhibitorowe i dlatego uważa się, że może być potencjalnym lekiem antynowotworowym.
Rapontygenina (czyli właściwie: trans-3,3`,5-trihydroksy-4-metoksystilben) jest substancją, o której naukowcy osądzą, że ma właściwości (oprócz wyżej wspomnianych) antyoksydacyjne, antyalergiczne, przeciwzapalne oraz wspomaga układ krążenia. Silniejsze działanie lecznicze wykazuje glukozyd rapontygeniny – rapontycyna, która jest stosowana w leczeniu tak zwanego syndromu Oketsu, czyli choroby, której objawami są miedzy innymi: niewydolność krążenia, dolegliwości bólowe oraz chroniczne stany zapalne. Rabarbar - jako źródło rapontycyny jest zdecydowanie rośliną leczniczą.
I to właśnie rapontygenina ma zdolność do zmniejszania tempa podziału komórek nowotworowych. Różne badania naukowe (np. Chun i wsp.; Guengerich i wsp.) wykazały, że rapontygenina jest inhibitorem enzymu ludzkiego cytochromu, występującego w różnych guzach nowotworowych, głównie w guzie raka prostaty i piersi. Inhibitor to związek chemiczny powodujący zahamowanie bądź spowolnienie reakcji chemicznej. Spośród siedmiu badanych związków rapontygenina wykazywała najsilniejsze działanie inhibitorowe i dlatego uważa się, że może być potencjalnym lekiem antynowotworowym.
Rapontygenina (czyli właściwie: trans-3,3`,5-trihydroksy-4-metoksystilben) jest substancją, o której naukowcy osądzą, że ma właściwości (oprócz wyżej wspomnianych) antyoksydacyjne, antyalergiczne, przeciwzapalne oraz wspomaga układ krążenia. Silniejsze działanie lecznicze wykazuje glukozyd rapontygeniny – rapontycyna, która jest stosowana w leczeniu tak zwanego syndromu Oketsu, czyli choroby, której objawami są miedzy innymi: niewydolność krążenia, dolegliwości bólowe oraz chroniczne stany zapalne. Rabarbar - jako źródło rapontycyny jest zdecydowanie rośliną leczniczą.
Fitoestrogeny
Ale wspomniana rapontycyna ma też działanie estrogenowe. Oznacza to, że w organizmie stymuluje reakcje podobne do tych, które powstają po działaniu żeńskich hormonów - estrogenów. W 1931 r. opisano po raz pierwszy działanie estrogenowe preparatu wyizolowanego z rośliny, wówczas z janowca barwierskiego. Związki te nazwano fitoestrogenami. Mogą działać dwojako – stymulować działania takie jak estrogeny naturalne lub wywoływać efekt antyestrogenowy, którego konsekwencją jest okresowa bezpłodność. Dwadzieścia lat później znano już 53 roślin zawierających fitoestrogeny, a w latach 70. XX wieku, na liście było ich ponad 300. Najważniejszym źródłem fitoestrogenów jest soja.
Jak informują zielarze i farmaceuci, ze względu na działanie estrogenowe, rabarbar jest bardzo pożyteczny dla kobiet w okresie menopauzy, pań z nadmiarem androgenów i dziewcząt cierpiących na silny trądzik oraz panów z przerostem gruczołu krokowego. Jednak nie powinni go często jadać młodzi chłopcy i mężczyźni z niskim poziomem testosteronu. Dla nich duże ilości rabarbaru w diecie mogą się objawiać „zmniejszeniem męskości” i nasileniem żeńskich cech płciowych.
Ale wspomniana rapontycyna ma też działanie estrogenowe. Oznacza to, że w organizmie stymuluje reakcje podobne do tych, które powstają po działaniu żeńskich hormonów - estrogenów. W 1931 r. opisano po raz pierwszy działanie estrogenowe preparatu wyizolowanego z rośliny, wówczas z janowca barwierskiego. Związki te nazwano fitoestrogenami. Mogą działać dwojako – stymulować działania takie jak estrogeny naturalne lub wywoływać efekt antyestrogenowy, którego konsekwencją jest okresowa bezpłodność. Dwadzieścia lat później znano już 53 roślin zawierających fitoestrogeny, a w latach 70. XX wieku, na liście było ich ponad 300. Najważniejszym źródłem fitoestrogenów jest soja.
Jak informują zielarze i farmaceuci, ze względu na działanie estrogenowe, rabarbar jest bardzo pożyteczny dla kobiet w okresie menopauzy, pań z nadmiarem androgenów i dziewcząt cierpiących na silny trądzik oraz panów z przerostem gruczołu krokowego. Jednak nie powinni go często jadać młodzi chłopcy i mężczyźni z niskim poziomem testosteronu. Dla nich duże ilości rabarbaru w diecie mogą się objawiać „zmniejszeniem męskości” i nasileniem żeńskich cech płciowych.
Trzeba
uważać
Rabarbar ma dużo szczawianów i dlatego nie powinny go często jadać osoby, które mają kłopoty z układem moczowym, zwłaszcza z nerkami.
Z kolei w przewodzie pokarmowym działanie rzewienia jest przeciwstawne, gdyż jedne z zawartych w nim związków działają przeczyszczająco (antrachinony), a inne zapierająco (garbniki). Korzeń rzewienia w dawce do 300 mg działa ściągająco, hamuje nieżyt przewodu pokarmowego, poprawia trawienie. W dawce ponad 2 g działa przeczyszczająco, ale przy przewlekłych zaparciach nie należy go stosować bez konsultacji z lekarzem.
Podczas stosowania preparatów z rabarbaru należy przestrzegać zalecanych dawek gdyż przedawkowanie powoduje nadmierne przekrwienie narządów miednicy małej i okrężnicy, co może być niebezpieczne np. dla kobiet w ciąży. Również ze względu na przekrwienie jelit, rzewień nie jest wskazany dla osób cierpiących na guzy krwawnicze.
Po zjedzeniu przetworu lub preparatu z rzewienia związki w nim zawarte przenikną do krwi, moczu, potu, a także do mleka matki. Za jego pośrednictwem rabarbar może działać przeczyszczająco na organizm niemowlęcia. Poza tym mocz, pot i mleko mogą zmienić barwę na bardziej żółtą (rzadko na czerwoną) dzięki obecności w rabarbarze kwasu chryzofanowego.
Rabarbar ma dużo szczawianów i dlatego nie powinny go często jadać osoby, które mają kłopoty z układem moczowym, zwłaszcza z nerkami.
Z kolei w przewodzie pokarmowym działanie rzewienia jest przeciwstawne, gdyż jedne z zawartych w nim związków działają przeczyszczająco (antrachinony), a inne zapierająco (garbniki). Korzeń rzewienia w dawce do 300 mg działa ściągająco, hamuje nieżyt przewodu pokarmowego, poprawia trawienie. W dawce ponad 2 g działa przeczyszczająco, ale przy przewlekłych zaparciach nie należy go stosować bez konsultacji z lekarzem.
Podczas stosowania preparatów z rabarbaru należy przestrzegać zalecanych dawek gdyż przedawkowanie powoduje nadmierne przekrwienie narządów miednicy małej i okrężnicy, co może być niebezpieczne np. dla kobiet w ciąży. Również ze względu na przekrwienie jelit, rzewień nie jest wskazany dla osób cierpiących na guzy krwawnicze.
Po zjedzeniu przetworu lub preparatu z rzewienia związki w nim zawarte przenikną do krwi, moczu, potu, a także do mleka matki. Za jego pośrednictwem rabarbar może działać przeczyszczająco na organizm niemowlęcia. Poza tym mocz, pot i mleko mogą zmienić barwę na bardziej żółtą (rzadko na czerwoną) dzięki obecności w rabarbarze kwasu chryzofanowego.
(źródło)
Pojawiające
się na początku czerwca truskawki, będące smaczną zapowiedzią
lata, cieszą nas nie tylko słodkim, odurzającym zapachem, kuszącym
wyglądem i podniecającym smakiem, lecz także gwarantują zdrowie i
korzystny wpływ na organizm.
100
g truskawek zawiera: 0,6 g białka, 6,2 g węglowodanów, 2,2 g
błonnika, 160 mg potasu, 23 mg fosforu, 22 mg wapnia, 12 mg magnezu,
2 mg sodu, 0,7 mg żelaza, 0,1 mg cynku, mangan, 30 mg witaminy A,
0,02 mg witaminy B1, 0,03 mg witaminy B2, 0,4 mg witaminy B3 (PP),
0,06 mg witaminy B6, 60 mg witaminy C, 0,2 mg witaminy E oraz 20 mg
kwasu foliowego.
Dlaczego warto jeść truskawki?
Truskawka
posiada więcej witaminy
C niż
cytryna, czy grejpfrut. Zawarta w niej witamina PP reguluje m.in.
dotlenienie krwi. W truskawkach znajduje się bogactwo soli
organicznych, poprawiających przemianę materii i pektyn,
oczyszczających jelita z resztek pokarmu i korzystnie wpływających
na naturalną florę bakteryjną.
Wapń
i fosfor wzmacniają kości i zęby oraz poprawiają pracę mięśni,
a w połączeniu z magnezem odkwaszają organizm. Co więcej, poprzez
spalanie tłuszczów owoce te posiadają właściwości odtruwające
i oczyszczające. Dzieje się tak za sprawą bromeliny, enzymu
odpowiadającego za rozkład białka. Poleca się więc truskawki
osobom, które mają kłopoty z trawieniem białek lub
powinny obniżyć
wagę ciała.
Ze
względu na wysoką zawartość żelaza są
również ważnym składnikiem kobiecej diety. Ochronią przed
anemią, wzmacniają organizm, wpływają odświeżająco na cerę i
włosy. Są poza tym wielkim sprzymierzeńcem w walce z chorobami
reumatycznymi i artretycznymi, a także obniżą kwasowość moczu i
z tego powodu poleca się je przy schorzeniach wątroby, nerek,
kamieniach moczowych i żółciowych oraz przy podagrze.
Truskawki,
cebula i czosnek posiadają w swoim składzie ten sam, wyjątkowo
cenny składnik : fitocydy. Są to związki o właściwościach
bakteriobójczych, bardzo istotne np. podczas leczenia stanów
zapalnych jamy ustnej.
Leczenie truskawkami
Medycyna ludowa
od dawna wykorzystuje także napary z liści truskawek przy
niedokrwistości, kamicy żółciowej, szkorbucie i anemii, a
medycyna oficjalna potwierdziła rzeczywiste działanie tych
specyfików.
Zewnętrznie,
rozgniecione owoce i sok stosuje się w przypadkach zaniedbanej
egzemy, przeciw piegom, plamom i wągrom. Świeże i nagrzane liście
przykłada się do ran i wrzodów. Herbatkę z liści i kwiatów
truskawki zaleca się przy przeziębieniach.
Jedzenie truskawek można polecać wszystkim, niezależnie od wieku i stanu zdrowia. Nawetcukrzycy świetnie je znoszą, ponieważ zawierają one łatwo przyswajalne cukry - glukozę i fruktozę.
Jedzenie truskawek można polecać wszystkim, niezależnie od wieku i stanu zdrowia. Nawetcukrzycy świetnie je znoszą, ponieważ zawierają one łatwo przyswajalne cukry - glukozę i fruktozę.
Truskawek
powinny unikać tylko osoby uczulone na nie, ale to zdarza się
rzadko.
Objawami
alergii pokarmowej na truskawki najczęściej są różnego rodzaju
pokrzywki a także bolesne biegunki. Truskawek nie powinny także
jadać osoby ze stwierdzoną nadwrażliwością na salicylany, bowiem
owoce te zwierają duże ich ilości.
Truskawki dla urody
Wyciągi z
truskawek w kosmetykach działają odżywczo, bakteriobójczo i
ściągająco. Wchodzą w skład środków kosmetycznych używanych
do pielęgnacji skóry zniszczonej, przesuszonej i łuszczącej się.
Truskawka to
idealny owoc do maseczek domowej roboty. Ze względu na dużą
zawartość witaminy C flawonów i flawonoidów w owocach, truskawki
są cennym składnikiem preparatów likwidujących przebarwienia
skóry.
Wykorzystywane
są do produkcji preparatów, do opalania się jako naturalne blokery
promieni UVA i UVB. Piękny aromat truskawek kojarzony z początkiem
lata jest w często używany jako kompozycja zapachowa wielu
kosmetyków.
W kosmetyce wykorzystuje się również olej otrzymany z orzeszków truskawki Fragaria ananassa.
W kosmetyce wykorzystuje się również olej otrzymany z orzeszków truskawki Fragaria ananassa.
Produkt ten
jest cennym źródłem anty-oksydantów i gamma-tokoferolu, kwasu
linolowego, alfa-linolenowego i kwasu oleinowego. Miejscowa aplikacja
oleju z truskawek uzupełnia braki niezbędnych kwasów tłuszczowych
skóry. Olej z orzeszków truskawki stosowany jest w pielęgnacji
skóry suchej uszkodzonej i dojrzałej.





wtorek, 25 czerwca 2013
Tort Czekoladowo-truskawkowo-kokosowy
Co prawda wpis spóźniony na dzień
ojca, ale upały myśleć nie dawały. Poza tym czasem są lekkie
zawirowania w życiu których ostatnio u mnie nie brak i zapowiada
się na więcej...ale sza, cicho sza...
Połączenie czekoladowego lekkiego
ciasta z nutą alkoholu, aromatycznymi i świeżymi truskawkami, oraz
puszystym kremem kokosowym okazało się IDEAŁEM, a rodzice byli w
niebo wzięci że torcik był z dedykacją dla nich. Już piszę
dlaczego dla nich, w końcu to dzień ojca. Nie nie mam dwóch
tatusiów (dzięki Bogu ;P ) moja mama ma imieniny dokładnie w dzień
ojca. Obchodzą więc święta razem.
O cieście rozpisywać się więcej nie
będę, bo i tak żadne słowa nie są w stanie oddać jego
nieziemskiego smaku i aromatu. Aby go pojąć trzeba spróbować :)
Na biszkopt czekoladowy potrzebujecie:
6 jajek
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki mączki ziemniaczanej
3 łyżki kakao
szklanka cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
ew. 50 g startej czekolady
dodatkowo :
60ml likieru kokosowego do nasączenia
40ml wody
Z
jajek oddzielić żółtka i białka. W misce utrzeć białka z
malutką szczypta soli i całym cukrem. Gdy są sztywne dodać żółtka
i jeszcze chwilę ubijać. Wyłączyć mikser. Do masy dodać
przesianą mąkę, mączkę, proszek do pieczenia i kakao. Wymieszać
łyżką, następnie wrzucamy startą czekoladę i jeszcze raz
mieszamy. Ja jednak pominęłam dodatek czekolady ba nie wiadomo jak
i kiedy cała zniknęła z domu... Dno tortownicy smarujemy olejem
lub wykładamy papierem do pieczenia, ale tylko dno. Pieczemy w 160
stopniach około 30-40 minut. Ważne aby do suchego patyczka. Podane
proporcje są idealne na tortownicę o średnicy 24cm. Biszkopt
najlepiej upiec w przeddzień robienia tortu.
Do
Przełożenia:
500g
truskawek
Krem kokosowy:
puszka ok.400g mleka kokosowego
600ml śmietanki kremówki 30%
2/3 szklanki wiórków kokosowych
(najlepsze drobne)
1/2 szklanki cukru
4łyżeczki żelatyny + trochę wrzątku
do rozpuszczenia
Wszystkie składniki muszą być dobrze
schłodzone. W odrobinie wrzątku rozpuszczamy żelatynę i studzimy
ją. Śmietanę kremówkę ubijamy z cukrem, gdy jest już prawie
sztywna dodajemy po łyżce mleka kokosowego nadal miksując, ale już
na najniższych obrotach. Dolewamy cieniutkim strumieniem żelatynę
miksując. Wyłączamy mikser i wsypujemy wiórki kokosowe,
delikatnie mieszamy łyżką.
Ponadto:
wiórki kokosowe do obsypania wierzchu
ciasta
świeże truskawki na ozdobę
Wykonanie:
Biszkopt rozkrawamy na 3 blaty. Na
talerzu/ paterze układamy pierwszy z blatów i nasączamy do 1/3
ponczu. Truskawki kroimy w cienkie plasterki i układamy na cieście.
Smarujemy ok 1/4 kremu kokosowego. Na nim umieszczamy 2 blat,
powtarzamy wszystkie czynności. Przykrywamy ostatnim blatem,
nasączamy go i cały tort pokrywamy kremem. Obsypujemy wiórkami
kokosowymi. Chłodzimy w lodówce kilka godzin. Przed podaniem
ozdabiamy świeżymi truskawkami.
Bon Appetit moi drodzy ;))))
źródło: (klik)
Przepis dołączam do akcji:







Etykiety:
Biszkopt,
Ciasta,
Cukier,
Czekolada,
Dzień Mamy,
Dzień Ojca,
Jajka,
Kakao,
Kokos,
Mąka,
Na słodko,
skrobia ziemniaczana,
Śmietana kremówka,
Truskawki,
Uroczystości
piątek, 21 czerwca 2013
Ice Macca
Żar leje się z nieba...
Lubię lato, ale te temperatury to już
przesada...
Brak siły na cokolwiek, brak chęci..
Tylko PIĆĆĆ!!!!!!!!!
Jeśli też tak macie, to mam coś
idealnego dla Was, idealnego na schłodzenie się :)
Wybaczcie mi nie najlepsze zdjęcia,
ale wszystko topi się w nieprawdopodobnym tempie, przez co nie
miałam czasu na kombinowanie ;)
Składniki (na 1 szklankę 350ml):
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
3 łyżeczki czekolady rozpuszczalnej w
proszku, lub kakao
1 łyżeczka cukru
60ml wody
60 g śmietankowych lodów
6 kostek lodów
zimne mleko – ilość do dopełnienia
mikser z dzbankiem
Kawę rozpuszczalną, czekoladę w
proszku lub kakao i cukier rozpuszczamy w wodzie. W mikserze kruszymy
lód, następnie dorzucamy do niego lody i wlewamy rozpuszczoną kawę
i trochę mleka. Miksujemy chwilę. Przelewamy do wysokich szklanek i
dopełniamy mlekiem, mieszamy. Podajemy od razu, najlepiej ze słomką.
Smacznego :)
I pamiętajcie aby dużo pić w takie
upały :)





Subskrybuj:
Posty (Atom)
Dziękuję, za zajrzenie na mojego bloga. Mam nadzieję, że znalazłaś/eś to czego szukałaś. Będzie mi miło jeśli pozostawisz komentarz. Jeśli chcesz zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku. Pozdrawiam Agata :)